Bitcoin to wirtualna waluta, która funkcjonuje na rynku od 2009 roku. Nie wiadomo jednak, kto tak naprawdę stoi za jej stworzeniem. Twórca (bądź grupa twórców) pozostaje anonimowy, co oczywiście napędza wielu ludzi do tego, by rozwikłać tę tajemniczą zagadkę. Być może właśnie udało się to dziennikarzowi Wired, który odkrył tropy prowadzące do domu pewnego Australijczyka.

Dotychczas najlepszym, co udało się ustalić w związku z twórcą najsłynniejszej kryptowaluty świata, jest to, że została stworzona przez Satoshi Nakamoto. Nie wiadomo tylko, kto to jest. Albo co to jest. Zarazem może to być imię i nazwisko człowieka, jak i nazwa grupy. W zeszłym roku Newsewek dotarł do obywatela Kalifornii Doriana Satoshi Nakamoto; dziennikarz wykazał, że to właśnie ten człowiek stworzył bitcoina, jednak Nakamoto stanowczo temu zaprzeczył, odpierając argumenty przedstawione w artykule.

Przez ponad półtora roku nie wpadnięto na żaden lepszy trop – aż do teraz, a to za sprawą dziennikarza Wired Andy’ego Greenberga. Wskazuje on na Australijczyka Craiga Stevena Wrighta, jako tajemniczego geniusza stojącego za powstaniem kryptowaluty.

Śledztwo Greenberga nie daje stuprocentowej pewności, ale przedstawia kilka silnych dowodów.

Na blogu Wrighta znajduje się wpis dotyczący kryptowaluty, datowany na 2008 rok. Świat wtedy nie wiedział jeszcze o bitcoinach.
Na tym samym blogu Wright napisał 10 stycznia 2009 roku: „Beta wersja Bitcoina pojawi się jutro. Rzecz jest zdecentralizowana… będziemy próbować, aż nam się uda”. Bitcoin zadebiutował co prawda 9 stycznia, jest jednak możliwe, że – mieszkając we wschodniej Australii i publikując na blogu wiadomość zaraz po północy między 9 a 10 stycznia – faktycznie o kilka godzin wyprzedził rynkowy start bitcoina.

Kolejnym, co może wskazywać na Wrighta jako twórcę słynnej wirtualnej waluty, jest fakt posiadania przez niego dwóch superkomputerów – z czego jeden jest najpotężniejszym na świecie superkomputerem, jaki posiada prywatna osoba.

Wright przyjaźnił się ze zmarłym dwa lata temu Davem Kleinmanem. Jak wynika z korespondencji, która wyciekła, Klienman posiadał fundusz z taką samą ilość bitcoinów, jaką miał posiadać Satoshi Nakamoto. Po jego śmierci, wirtualne pieniądze trafiły do Wrighta. W okresie, gdy cena bitcoina była u szczytu, fundusz Kleinmana był wart ponad miliard dolarów.

Dalsza analiza emaili, wpisów na blogu oraz wiadomości na Twitterze wysyłanych przez Wrighta wskazuje, że faktycznie to on może być twórcą kryptowaluty. Lub jednym z jej twórców. Choć to dzisiaj najbardziej prawdopodobny trop, zagadki ojca bitcoina wciąż nie można uznać za rozwikłaną.