Zestrzelenie rosyjskiego bombowca przez turecki F16 oprócz zwiększenia napięcia politycznego w regionie może oznaczać również zamrożenie stosunków gospodarczych pomiędzy tymi krajami. Takie sygnały płyną zarówno z Moskwy jak i z Ankary. Oba kraje w ciągu ostatniego ćwierćwiecza stały się dla siebie kluczowymi partnerami handlowymi. Powstaje, zatem pytanie, czy gra jest warta świeczki i które z tych państw może stracić więcej na ewentualnym zerwaniu powiązań gospodarczych.

Dzisiaj swój głos w tej sprawie zabrał premier Rosji Dmitrij Miedwiediew, który zapowiedział, że jego kraj rozważa w zaistniałej sytuacji wycofanie się ze wspólnych projektów gospodarczych. Ponadto, podkreślił on w swojej wypowiedzi, że tureckie przedsiębiorstwa działające w Rosji mogą być zmuszone do opuszczenia tego rynku.

Turcja i Rosja, chociaż mają za sobą wieki konfliktów i sporów to w ostatnich kilkunastu latach znacząco zacieśniły więzy gospodarcze. Chodzi tu o wielkie projekty energetyczne przeprowadzone przez rosyjskie przedsiębiorstwa w Turcji. Ponadto, tureckie przedsiębiorstwa budowlane od lat są aktywne w Rosji. Co więcej, kraje łączy wymiana handlowa. Biorąc powyższe powiązania ewentualne ochłodzenie się stosunków pomiędzy Moskwą i Ankarą może pociągnąć za sobą wielkie straty, a obie gospodarki nie radzą sobie najlepiej ostatnimi czasy.

W 2013 roku została podpisana na budowę w Turcji elektrowni atomowej o mocy 1 200 megawatów przez rosyjski Rosatom. Inwestycja jest szacowana na 20 mld dolarów. Ponadto oba kraje toczą rozmowy na temat budowy gazociągu na terytorium tureckim. Projekt miał umożliwić budowę południowego rurociągu zmierzającego do Włoch po tym jak budowa South Stream (gazociąg mający omijać Ukrainę) została wstrzymana w wyniku sankcji nałożonych na Rosję przez Unię Europejską. Negocjacje w sprawie budowy rurociągu w Turcji zostały wstrzymane ze względu na wybory parlamentarne, które wygrała partia powiązana z coraz silniejszym prezydentem Erdoganem. Niemniej jednak, w zaistniałej sytuacji ciężko sobie wyobrazić wznowienie rozmów. Projekt jest szacowany na kwotę 14 mld euro.

Zgodnie z danymi tureckiej agencji energii, Turcja zaspokajała w 2014 roku ponad 54% popytu wewnętrznego na gaz importem z Rosji. Ponadto, jest to drugi największy importer rosyjskiego gazu za Niemcami. Ponad połowa energii produkowanej w Turcji jest produkowana z gazu.

Z drugiej strony, tureckie firmy są bardzo aktywne na rosyjskim rynku budowlanym. W zeszłym roku 47% wszystkich projektów w tym sektorze zostało rozpoczętych przez przedsiębiorstwa znad Bosforu. Łączna ich wartość jest wyceniana 4 mld dolarów. Dane pochodzą od Tureckiego Związku Firm Budowlanych (TMB).

Ponadto, oba kraje łączy wymiana handlowa. W 2014 roku około 4% tureckiego eksportu o wartości 6 mld dolarów powędrowało do Rosji. Turcja nie jest obłożona embargiem na sprzedaż żywności do Rosji w przeciwieństwie do większości państw z UE. Turcja zarobiła na tym około miliarda dolarów w zeszłym roku. Oprócz żywności eksportowane są również tekstylia oraz samochody. Wartość sprzedanych aut do Rosji w 2014 roku wyniosła około 680 mln dolarów. Turcy są również największym importerem rosyjskiej pszenicy. W zeszłym sezonie Rosjanie sprzedali do Turcji 4,1 mln ton tego zboża.

Oba kraje są ściśle powiązane ze sobą i z pewnością ewentualne zerwanie stosunków gospodarczych będzie bolesne dla wszystkich stron. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę gorszą kondycję rosyjskiej gospodarki można się spodziewać, że Turcja może na tym mniej stracić. Ponadto, możliwe, że Unia Europejska przedłuży na kolejne 6 miesięcy sankcję gospodarcze nałożone na Rosję.