– Polska strzeliła sobie w stopę, tak jak niegdyś Argentyna, przejmując połowę oszczędności emerytalnych swoich obywateli – pisze o zapowiedzianej przez rząd reformie OFE redaktor naczelny amerykańskiej edycji miesięcznika „Forbes”.

– Obligacje rządowe znajdujące się w portfelach prywatnych funduszy inwestycyjnych zostaną przymusowo przetransferowane z powrotem do rządowej kasy. Ponieważ obligacje nie są już dłużej w posiadaniu inwestorów, rząd deklaruje, że dług narodowy został zredukowany o wartość nominalną tych papierów – opisuje manewr polskiego rządu swoim amerykańskim czytelnikom i dodaje: – Sprytny trick, dobrze zakorzeniony w sowieckim stylu myślenia. Duchy Stalina i Lenina muszą uśmiechać się pełną gębą.

Felieton ukazał się w październikowym numerze pisma. Steve Forbes pisze: – Ci, którzy w Polsce wierzyli w wolny rynek i rządy prawa, muszą mieć potężnego kaca. „To największa nacjonalizacja w Polsce od 1946 roku (kiedy marionetkowy reżim komunistyczny wspierany przez Sowietów przejął większość polskiej gospodarki)”, słusznie tłumaczy jeden z zarządzających funduszami. Ta kradzież gwałci konstytucyjne prawo własności obowiązujące w Polsce. Ale kto w obecnych czasach przejmowałby się konstytucją? – pyta redaktor naczelny „Forbes’a”.

Jego zdaniem ta decyzja stawia pod znakiem zapytania „imponujący postęp”, który w ostatnich latach zrobiła Polska. Przypomina historię powstania OFE, ich udział w – jak pisze – „skutecznym i racjonalnym programie prywatyzacji” i wpływ funduszy na rozwój GPW.

Steve Forbes ostrzega także: – Pamiętajmy, że niszcząc stabilne źródło rodzimego finansowania na rynku obligacji rządowych, Polska będzie w dużo większej mierze zdana na łaskę i niełaskę zagranicznych inwestorów, którzy przy kupowaniu papierów nie zawsze będą przymykać oko na nieodpowiedzialne zachowania rządu.

Dlaczego więc rząd w Warszawie zrobił coś tak w oczywisty sposób niemoralnego i szkodliwego? – pyta Forbes. I pisze: – Odpowiedź jest prosta: polityka. Obecna władza jest niepopularna, a gospodarka zwalnia. Zmamieni fałszywym keynesistowskim dogmatem, że wydatki rządowe pobudzają wzrost i kierowani długoletnim instynktem, by za pieniądze i świadczenia kupować głosy wyborców, polscy politykierzy zamykają się w krótkoterminowej perspektywie. Polska konstytucja zakazuje, by dług publiczny przekroczył 55% PKB. Przejmując i umarzając obligacje, politykierzy uwalniają się od tego obciążenia. Deficyt znika i pieniądze znów można swobodnie wydawać. Rząd uznał, że ta kradzież będzie łatwiejsza niż próba podniesienia limitu zadłużenia – pisze redaktor naczelny „Forbes’a”.

– Polska w swojej głupocie nie jest odosobniona. Węgry znacjonalizowały swoje fundusze emerytalne trzy lata temu – przypomina.

Forbes opisując planowaną w Polsce reformę OFE nawiązuje także kilkakrotnie do aktualnej sytuacji w USA. – Barack Obama zastanawia się zapewne, dlaczego sam na coś podobnego nie wpadł i być może podkusi go, by spróbować podobnego rozwiązania. To muzyka dla uszu socjalisty: przejąć obligacje skarbowe i ogłosić, że nie są nic warte – pisze.

– Sytuacja w Polsce to dowód na istnienie wirusa, który infekuje wiele rządów. Z tego powodu następny kryzys finansowy będzie znacznie gorszy niż mógłby być – podsumowuje Steve Forbes.