Sekretny cmentarz IrlandiiTo miejsce wiecznego spoczynku, gdzie nikt nie zapala zniczy. Góry Wicklow we wschodniej Irlandii od lat słyną z makabrycznych znalezisk.

Przestępcy seksualni i zabójcy na usługach gangów upodobali sobie ten dziki zakątek. (…) Niedawno oddziały policjantów przeszukiwały zachodnie Wicklow w poszukiwaniu ciał Jo Jo Dullard (lat 21), Deirdre Jacob (lat 19), Anne McCarrick (lat 26) i Rumunki Marioary Rostas (lat 19). Poszukiwania ciała Marioary, porwanej, zgwałconej i zastrzelonej przez członka gangu w styczniu 2008 roku przeniosły się w gęste lasy Manor Kilbride.

Przez dziewięćdziesiąt lat te oddalone od cywilizacji wzgórza wydawały ciała ofiar zbrodni. Wszystko zaczęło się w 1923 roku, kiedy w Feather Beds koło Rathfarnham znaleziono ciało Noela Lemassa, brata premiera Seana Lemassa. Został porwany i zastrzelony przez przeciwników politycznych rodziny.

Dwa lata później w pobliskim Ticknock odnaleziono ciało prostytutki Honor Blight (lat 25), z klatką piersiową przeszytą kulą. Koszmar ciągnie się po dziś dzień. Zaledwie tydzień temu w Slievenabawnoge koło Tallaghat wydobyto szkielet Jamesa McDonagha (lat 28), ojca dwójki dzieci. Ale na odkrycie czekają jeszcze dziesiątki zwłok. Wiele ciał przepadło na zawsze w gęstych lasach i podmokłych trzęsawiskach.

– Bez wątpienia te góry, a szczególnie Feather Beds, są miejscem porzucania ciał – przyznaje wysoki stopniem policjant. – Pełno tam głębokich trzęsawisk, więc nie trzeba nawet grzebać ofiary. Wystarczy wrzucić tam zwłoki i znikają, często na zawsze. Nawet jeśli informator poda policji dokładne położenie ciała, niezmiernie trudno je zlokalizować. Niektórych nigdy nie uda się odnaleźć.

Góry te w środku nocy są jak wymarłe i zapewniają doskonałe warunki do pozbywania się zwłok. Światła samochodu widać z odległości wielu mil, więc przestępca ma wystarczająco dużo czasu na ucieczkę. Okolica jest łatwo dostępna dzięki sieci dróg. Morderstwo to bardzo osobista sprawa. Rzadko zdarza się, by ktoś przyznał się innym do zbrodni i zdradził, jak pozbyć się szczątków. Dlatego nie da się oszacować, ile osób skończyło w tutejszych bagnach, ale według mnie muszą ich być dziesiątki.

Lista ofiar jest długa i tragiczna. 33 lata temu na zboczu góry koło Wicklow Gap odnaleziono ciało 23-letniej Phyllis Murphy. Ostatni raz widziano ją w grudniu 1979 roku, robiącą zakupy w Newbridge. Zwłoki odkryto dopiero po miesiącu. Prawie ćwierć wieku później postęp nauki w zakresie genetyki umożliwił skazanie mordercy dziewczyny, Johna Crerara. W ten sam sposób sprawiedliwość dosięgła zabójcę prostytutki Layli Brennan (lat 25). Wielokrotny gwałciciel Philip Colgan porwał ją w marcu 1999 roku w centrum Dublina, ogłuszył i wywiózł w góry, gdzie udusił kobietę jej własnym stanikiem. Jej nagie ciało odnaleziono następnego dnia w rowie koło klubu Hellfire. W listopadzie 2000 roku Colgan usłyszał wyrok dożywocia.

Ale inne ofiary odnalezione w Górach Wicklow nigdy nie doczekały się sprawiedliwości. Zabójcy Patricii Furlong (lat 20), Antoinette Smith (lat 27) i Patricii O’Doherty pozostają na wolności i mogą dalej uprawiać swój zbrodniczy proceder. Szczątki Patricii Furlong znaleziono w 1982 roku w Glencullen, koło pubu Johnniego Foxa, gdzie wcześniej uczestniczyła w święcie piwa. Dziewczynę zgwałcono i uduszono.

W 1987 roku w gęstwinie w Feather Beds odkryto ciało Antoinette, matki dwójki dzieci. Zaginęła dziewięć miesięcy wcześniej w centrum Dublina. Ją także zgwałcono i uduszono. Cztery lata później mężczyzna wydobywający torf znalazł ciało Patricii O’Toole (lat 32), która pół roku wcześniej wyszła z domu, by zrobić gwiazdkowe zakupy w Tallaghart i nigdy nie wróciła. Ją również spotkała śmierć przez uduszenie.

Od 1980 roku w Irlandii miało miejsce ponad 200 nierozwiązanych morderstw, zaś w ciągu tylko ostatnich pięciu lat zaginęło 40 tysięcy osób – czyli 22 dziennie. Na szczęście większość z nich odnajduje się cała i zdrowa, jednak co roku nieznany pozostaje los około setki czyichś synów, córek, mężów, ojców i żon. – Niektórzy świadomie zrywają kontakt z rodziną, ale inni popełniają samobójstwa albo padają ofiarami morderstwa – mówi były policjant, a dziś prezes organizacji Search for Missing, Tosh Lavery.

Do prawdopodobnych ofiar zalicza Philipa Kearnsa, ucznia z Rathfarnham, zaginionego od 1986 roku. Góry przeczesano wręcz w poszukiwaniu jakichkolwiek wskazówek co do jego losu, ale niczego nie odnaleziono. Tak samo jak w przypadku Jo Jo Dullard, Annie McCarrick i Deirdre Jacob, prawdopodobnych ofiar gwałciciela Larry’ego Murphy, zwanego “Bestią z Baltinglass”. Wszystkie one zniknęły bez śladu pomiędzy 1993 a 1998 rokiem.

W zeszłym tygodniu w centrum dwudniowych poszukiwań znalazł się opuszczony domek myśliwski w hrabstwie Wicklow, stojący zaledwie 800 metrów od miejsca, gdzie Murphy próbował w 2000 roku zamordować porwaną i zgwałconą przez siebie kobietę. Śledczy podejrzewają, że przestępca zamierzał wykończyć ofiarę w tymże domku, ale uciekł, kiedy przeszkodziło mu dwóch myśliwych. – Nie mamy wątpliwości, że te kobiety nie żyją, ale bez ciał nasze dochodzenie utknęło w martwym punkcie. Bez miejsca zbrodni trudno zrobić istotny krok do przodu – mówi jeden z oficerów policji. – Murphy’ego schwytano, kiedy próbował zabić ostatnią ofiarę. Tacy przestępcy rzadko wpadają podczas pierwszej zbrodni. Nie mam wątpliwości, że mordował już wcześniej.

– Podobne sprawy nigdy nie są zamykane. Robimy co w naszej mocy, by sprawiedliwości stało się za dość, ze względu na ofiary i ich rodziny – dodaje Tosh Lavery. – Dla bliskich najgorsza jest niewiedza na temat tego, co dokładnie stało się z bliską osobą. (…) Lekarstwem dla rodzin jest odnalezienie szczątków i urządzenie godnego pogrzebu.