Cokolwiek by na siebie włożyła, faceci i tak zaglądają jej w dekolt. – Moje piersi to idealne miejsce na… reklamę – uśmiecha się Katarzyna Niedzielska (21 l.) z Wrocławia. Dziewczyna zamierza oddać biust firmom, które chciałyby wypromować na nim swoje produkty. – A może woleliby pupę? Tam też jest sporo miejsca – twierdzi.

Oto dowód, że zarabianie własnym ciałem nie musi być wstydliwe ani niemoralne.

Umieszczanie reklam na różnych częściach ciała to nowy, dynamiczny trend w marketingu. Wystarczy popatrzeć na transmisje sportowe. Coraz częściej widać na nich np. bokserów z pomalowanymi plecami.

Firmy, które chcą się zareklamować w niecodzienny sposób, wynajmują nawet nagusów, którzy na moment przerywają swoim wtargnięciem mecze piłkarskie.

Kasia ma kształty, których zazdroszczą jej koleżanki. A faceci nie są w stanie oderwać od nich oczu. Czemu więc nie wykorzystać tego i trochę przy tym nie zarobić? Co można reklamować na piersiach?

Na pewno rzeczy, które najchętniej kupują mężczyźni – piwo, sprzęt sportowy czy auta. Reklama powinna być trwała, więc napisy na piersiach należałoby wytatuować. – Nie na stałe oczywiście, można do tego użyć henny – twierdzi Katarzyna.