Pakistańscy stręczyciele uwodzą i wykorzystują białe dziewczynki, żeby zasłużyć na przychylność starszych krewnych i znajomych. Wiedzą, że zhańbienie muzułmanki groziłoby o wiele poważniejszymi konsekwencjami.

Trzech muzułmanów kłóci się podniesionymi głosami. Chcą w ten sposób wyrazić swoją odrazę dla innych członków ich pakistańskiej społeczności, którzy zmienili grupkę łatwowiernych brytyjskich uczennic w rozbite wewnętrznie zabawki seksualne.

Bita biała blond dziewczyna przez pakistańczyków

Sąsiedzi naszych rozmówców flirtowali z dziewczynkami w wieku zaledwie 12 lat, oferowali im przejażdżki podrasowanymi samochodami, obsypywali je biżuterią i obiecywali miłość. Potem poili je alkoholem i podawali narkotyki, dostając w końcu to, czego chcieli: uległy ludzki towar, który mogli oferować dziesiątkom innych mężczyzn. Stręczycielami mają niewiele ponad dwadzieścia lat. Ich klientami są starsi krewni, znajomi lub osoby przez nich polecone. Przyjeżdżali do rodzinnego miasta dziewcząt, by uprawiać z nimi seks albo też dostarczano im je samochodem.

W pokoju położonym kilka przecznic od miejsca, gdzie dokonywała się większość aktów wykorzystywania, trzech mężczyzn zgodziło się porozmawiać z dziennikarzem „Timesa”, pod warunkiem zachowania anonimowości. Do tego stopnia boją się odwetu, że nie możemy podać nawet nazwy miasta.

– Młodsi mówią płynnie po angielsku, więc doskonale wiedzą, co robią – mówi jeden z naszych rozmówców. – Traktują dziewczynki miło, kupują im drinki, częstują marihuaną. Uzależniają je i psują. Niektóre z tych dziewczyn pochodzą z całkiem dobrych domów, ale łatwo nimi manipulować.

Połowa facetów, którzy uprawiają z nimi potem seks, nie mówi słowa po angielsku. To Azjaci ze starej szkoły albo nielegalni imigranci pracujący w knajpach. Banda obleśnych drani.

Nasi informatorzy wyjaśniają, że część działalności stręczycielskiej rozpoczyna się na polecenie starszych krewnych. Inni młodzi mężczyźni szukają w ten sposób prestiżu i pozycji w społeczności. Niektórzy z klientów płacą gotówką – na przykład 10 funtów za seks z 14-latką. Inni odpłacają się przysługami. – Nasza społeczność ma dość tych ludzi – słyszymy. – Niektórzy z nich są żonaci, mają dzieci w wieku tych dziewcząt. W każdej społeczności zdarzają się czarne owce, a te są nasze.

Jeden z mężczyzn przyznaje, że „wielu ludzi” wiedziało o wykorzystywaniu nieletnich, ale zarówno on jak i inni byli zbyt zastraszeni, żeby cokolwiek z tym zrobić. Wskazuje na rozpowszechnione przekonanie, że zdrada członka własnej społeczności jest czymś gorszym niż seksualne wykorzystywanie dzieci. Stręczyciele polują na białe uczennice, ponieważ „gdyby zrobili to muzułmance, zastrzelono by ich”.

– Zastrzeliłby ich każdy, kto ma choć odrobinę szacunku dla rodziny, ale te dziewczyny wagarowały, wręcz czekały, żeby ktoś je poderwał – pada wyjaśnienie. – Na telefonie jednego z facetów widziałem nagranie uczennicy w mundurku robiącej to [dokonującej czynności seksualnej] na poboczu. Angielskie dziewczynki łatwo wykorzystać. 13-latki sądzą, że wiedzą wszystko o życiu, a tak naprawdę nie wiedzą nic.

Miasto, w którym rozmawiamy, mogłoby być w zasadzie każdym średnim miastem północnej Anglii, ze sporą społecznością pakistańską.

Kartoteki kryminale od 1996 roku ukazują niepokojąco podobne wzory zbiorowych nadużyć, dotyczących setek dziewcząt w wieku od 11 do 16 lat w Leeds, Manchesterze, Sheffield, Rotherham, Derby, Keighley, Skipton, Blackpool, Oldham, Blackburn, Rochdale, Preston i Burnley.(…)

Dziewczęta padające ofiarą tego modelu uwodzenia i stręczycielstwa – gdzie początkowy kontakt dokonuje się w centrach handlowych, na rogach ulic, przed bramami szkół czy na stacjach kolejowych bądź przystankach autobusowych – reprezentują szeroki przekrój społeczny. Niektóre znajdują się w systemie opieki społecznej albo pochodzą z rodzin patologicznych, inne wywodzą się ze stabilnych domów z klasy średniej. Wszystkie, ze względu na młody wiek, są niezwykle podatne na manipulację.

Często to rodzice zaczynają szukać pomocy. Widzą, że córka wymyka się spod kontroli, znika na całe noce lub kilka dni z rzędu. Niektóre z dziewcząt są tak oddane stręczycielom, że nie potrafią dostrzec, że ich relacja polega na wykorzystywaniu, a nie miłości.

Inne dzieci, które próbowały się wyrwać spod kurateli kontrolujących je gangów były bite lub słyszały groźby pod adresem swoim czy rodziny. W kilku przypadkach padały ostrzeżenia przez zamachem bombowym na dom.

– Rodzice są zdezorientowani i bezradni – mówi Hilary Wilmer, prezes fundacji Crop (Coalition for the Removal of Pimping), która pomogła ponad 400 rodzinom dotkniętym zjawiskiem wykorzystywania seksualnego nieletnich. – Widzą, jak ich dziecko jest na ich oczach niszczone przez przestępców mających bardzo wyrafinowane metody działania.

Mało która osoba działająca na rzecz ochrony dzieci na północy Anglii nie wie, że w większości przypadków zorganizowanego stręczycielstwa nieletnich, zaczynającego się na ulicach, sprawcami są brytyjscy Azjaci, zaś ofiarami – białe dziewczęta. Ale prawie nikt nie ma odwagi powiedzieć o tym głośno.

„Times” zidentyfikował tylko jedno miasto, gdzie podjęto działania prewencyjne, by zmienić postawy w społeczności mniejszościowej, do której należą typowi przedstawiciele gangów stręczycieli. W Blackburn działa projekt „Engage”, zbierający pochwały za pionierską pracę w zapobieganiu wykorzystywaniu dzieci. Jego kierownik, Nick McPartlin mówi, że działania prewencyjne, takie jak podnoszenie problemu w meczetach, doprowadziło do wyraźnej zmiany profilu typowego ulicznego stręczyciela.

Salim Mulla, prezes Lancashire Council of Mosques i radny Blackburn powiedział, że jego organizacja działa na terenie 103 meczetów, gdzie przekazuje przesłanie o konieczności „szanowania młodych kobiet” przez przedstawicieli społeczności islamskiej.

– Wykonaliśmy wiele pracy w meczetach i medresach, i wciąż monitorujemy sytuację. Regularnie spotykamy się z policją i władzami samorządowymi. To bardzo niepokojące zjawisko, które traktujemy poważnie i sądzę, że dokonaliśmy zmiany na lepsze – oświadczył.

W innych miastach problem ten stał się tak poważny, że instytucje w końcu zdają się gotowe do tego, by wystąpić o pomoc. W listopadzie za przestępstwa seksualne skazano dziewięciu mężczyzn – siedmiu pochodzenia pakistańskiego, jednego o hinduskim nazwisku i jednego białego – którzy wykorzystali i zgwałcili w Derby 27 dziewcząt w wieku od 12 do 16 lat.

W raporcie tamtejszej opieki społecznej zwrócono uwagę na „konieczność rozważenia, czy pochodzenie etniczne i kultura sprawców nie mają wpływu na podejmowanie przez nich decyzji o zaangażowaniu się w taką działalność”. Instytucja zamierza wystąpić do ministerstwa spraw wewnętrznych o oficjalne zbadanie tematu.

Detektyw inspektor Alan Edwards, posiadający doświadczenie w zwalczaniu tego tylu przestępczości, zdobył fundusze unijne na współpracę z policją z Holandii, gdzie miało miejsce wiele przypadków nakłaniania białych holenderskich dziewcząt do prostytucji przez marokańskich alfonsów czy „kochanków”. W 2005 i 2006 roku eksperci z fundacji Bernardo’s, działającej na rzecz dzieci, brali udział w wielonarodowym projekcie dotyczącym wykorzystywania nieletnich. Podczas jednego z seminariów w Utrechcie imam z meczetu w Eindhoven i przedstawicielki grup kobiecych mówili o „podwójnych standardach moralnych”, ponieważ przestępcy „strzegą czci swoich sióstr, ale wykorzystują inne dziewczęta dla swoich niecnych praktyk”.

Fundacja Bernardo’s, prowadząca w całej Wielkiej Brytanii 21 projektów dla przeciwdziałania wykorzystywaniu dzieci, odmówiła komentarza na temat pochodzenia etnicznego ulicznych stręczycieli. W pisemnym oświadczeniu dyrektor organizacji Martin Narey stwierdził, że „niepotwierdzone dowody wskazują, iż trendy w zjawisku seksualnego wykorzystywania młodych ludzi przez dorosłych można czasami łączyć w pochodzeniem etnicznym. W skali kraju występują jednak wielkie różnice i byłoby niezwykle niebezpieczne i niewłaściwe, gdyby media lub inne osoby dokonywały generalizacji na podstawie jednej czy dwóch spraw”.

Czternaście lat temu (niedawno emerytowany) detektyw superintendent Max McLean prowadził – jak się dziś wydaje – pierwsze w kraju śledztwo w sprawie stręczycielstwa i seksualnego wykorzystywania białych dziewczynek przez grupę brytyjskich Pakistańczyków. Rozpoczęło się ono od apelu o pomoc matki z Leeds, której nieletnia córka uciekała w środku nocy przez okno sypialni, gdy tylko usłyszała wezwanie klaksonu samochodu podjeżdżającego pod dom.

Śledztwo doprowadziło do 23 aresztowań oraz ujawnienia zmowy w celu handlu usługami seksualnymi, w którą zamieszanych było wielu taksówkarzy. Naliczono wtedy przynajmniej 20 skrzywdzonych dziewcząt. Wszystkie ofiary stręczono, przetrzymywano siłą, a niektóre wożono nawet do Newcastle-upon-Tyne, gdzie starsi mężczyźni uprawiali z nimi seks.

W 1997 roku dwóch przywódców grupy skazano za porwanie, gwałt i napaść, ale McLean ostrzegał wówczas, że jego śledztwo odsłoniło jedynie czubek góry lodowej. – Mężczyźni ci nie mieli dla wykorzystywanych dziewcząt żadnego szacunku. Uważali, że usprawiedliwia to w jakiś sposób ich postępowanie. Od tego czasu minęło wiele lat, a dalsze ignorowanie skali i natury problemy jest chowaniem głowy w piasek.

W każdym innym przypadku uwodzenia i wykorzystywania nieletnich – w internecie, w rodzinie, jednostkowego stręczycielstwa dziewcząt i chłopców – w przeważającej większości sprawcami są biali mężczyźni. Ponad 80 proc. więźniów odsiadujących kary za przestępstwa seksualne to osoby białe, zaś Azjaci stanowią mniej niż 6 proc.