Szybko i tanio! Uważaj, i ty możesz zostać sprzedany.

Pomiędzy postem kumpla o tym, że właśnie jedzie metrem, a wołaniem siostry, którą strasznie boli głowa, atakują nas newsy, że jakaś sieć wprowadza właśnie nową promocję na połączenia po 20. Jeśli taką reklamę poleci nam któryś z facebookowych przyjaciół, klikamy „zostań fanem firmy X”.
Tymczasem może właśnie nas w ten sposób przehandlował.

„Kup fanów na Facebooku – szybko i tanio!” – tego typu ogłoszenia pojawiają się w sieci coraz częściej. Pytanie brzmi, ile firm decyduje się na hurtowy zakup fanów swych produktów. – Mam już ponad 50 zadowolonych klientów. Nie mogę podać nazw firm – zażyczyły sobie anonimowość, ani sposobu, w jaki sposób dostarczam im fanów – tłumaczy Piotr Olszewski, który swą ofertę zamieścił na Allegro. Za jednego fana żąda „jedynie” 20 gr., 100 fanów kosztuje 20 zł, 1000 miłośników – 200 zł. Podkreśla, że 100 fanów może załatwić w 24 godziny, 1000 fanów w 10 dni.

Ci, którzy oferują sprzedaż zwolenników, zarzekają się, że wszyscy sprzedawani są aktywnymi użytkownikami Facebooka. Potwierdza to Bartłomiej Brzoskowski, znany bloger specjalizujący się w społecznościach internetowych, który odpowiedział na jedną z ofert. – Sprawdziłem, kim są moi nowi fani, i faktycznie, zdaje się, że to „żywe” osoby. Najprawdopodobniej to po prostu wyglądało tak, że osoba, która sprzedała mi fanów, musiała do tego namówić znajomych. Trudno powiedzieć, czy te osoby w ogóle zdawały sobie sprawę, że ta osoba wzięła za to pieniądze – mówi.

Podkreśla jednak, że cały zakup miał niewielki wpływ na popularność jego facebookowego profilu. – Po przeanalizowaniu wejść do profilu widać, że w pierwszych trzech dniach po zakupie było ich faktycznie więcej, ale potem wszystko wróciło do normy. Tylko jedna z tych osób zostawiła w moim profilu komentarz – mówi.

– Ten kierunek będzie się rozwijał, i to szybko. Na Zachodzie już są wyspecjalizowani przedsiębiorcy, którzy swoich facebookowych przyjaciół mają pogrupowanych w kategorie: nastolatkowie, bankowcy, miłośnicy sportów wodnych. Sprzedając np. tylko nastolatków, firma ma większą pewność, że staną się oni jej aktywnymi fanami – tłumaczy.

Czy handel znajomymi jest etyczny? – Facebook już dawno przestał być tylko miejscem służącym nam do utrzymywania kontaktów z paczką przyjaciół, a coraz więcej korzystających z niego osób zastanawia się, jak na nim zarobić pieniądze – odpowiada Brzoskowski.