Dwa nasze indeksy giełdowe dały w 2009 roku największe na świecie zyski. Przy tej okazji znów powraca pytanie: czy jesteśmy jeszcze rynkiem wschodzącym, czy już dojrzałym. Prawda leży pośrodku. Najlepiej położenie naszego rynku oddaje trawestacja sentencji z Mrożka: warszawska giełda to takie miejsce, które znajduje się na wschód od Zachodu i na zachód od Wschodu.

Ta trochę dwuznaczna pozycja znajduje potwierdzenie w porównaniach stóp zwrotu i ma dość poważne konsekwencje. Nie zawsze przyjemne.

Kuszeni (zresztą całkiem słusznie) perspektywami wielkich zysków, jakie przynoszą i co więcej mają przynosić w przyszłości inwestycje na rynkach wschodzących, zapominamy lub nie dostrzegamy okazji, jakie mamy tuż pod nosem, u siebie. Porównując najwyższe tegoroczne wzrosty indeksów na świecie nie sposób nie zauważyć, że pierwsze miejsca zajmują nasze dwa indeksy: WIG Deweloperzy i WIG Spożywczy. Dopiero na trzecim miejscu znajduje się chińska gwiazda Shanghai B-Share, a za nią moskiewski RTS napędzany cenami surowców.

Stopy zwrotów z indeksów w 2009r. (%)

Stopy zwrotów z indeksów w 2009r. (%)

Powie ktoś, że nasi liderzy to tylko subindeksy i pewnie gdyby dobrze poszperać, na tej samej półce zagranicznych parkietów znalazłoby się kilka lepszych. Ale wpośród 25 najlepszych indeksów i niektórych subindeksów, znajdziemy jeszcze nasz sWIG80, mWIG40 i WIG. W sumie aż pięciu reprezentantów. To niemało. Co prawda WIG znalazł się na ostatnim miejscu naszego zestawienia, ale to tylko potwierdza naszą tezę o lokalizacji między Wschodem a Zachodem. Dla porządku dodajmy, że wskaźnik naszych największych firm lokuje się w światowej stawce na 38 miejscu, tuż za Australią i Holandią (a po drodze mamy jeszcze WIG Informatykę i WIG Banki). Wyprzedzamy minimalnie amerykański wskaźnik małych firm Russel 2000. To nie żaden wstyd, w końcu niejedna mała amerykańska spółka z powodzeniem „zmieściłaby się” w naszym sztandarowym indeksie.

Śledząc zmiany zachodzące w sporządzanym corocznie przez amerykański miesięcznik Forbes rankingu 2000 największych światowych firm możemy nabawić się kompleksów. Z chińską lokomotywą, od kilku lat dynamicznie szturmującą miejsca w czołówce nie mamy oczywiście co się równać. Co prawda naszych czterech reprezentantów (PKO, KGHM, PGNiG i PKN) to dwa razy więcej, niż ma ich Papua Nowa Gwinea, ale Turcja ma ich 13, a Rosja 28.

źródło: Gold Finance