Catherine Townsend

Catherine Townsend

Catherine Townsend żyje z pisania o swoim bogatym życiu erotycznym

Można przypuszczać, że nie spędziła ostatniej nocy pielęgnując swoje włosy. Jest też mało prawdopodobne, że tego ranka obudzi się we własnym łóżku. I trudno się dziwić.

Przed spotkaniem z Catherine wiem o niej bardzo dużo. Miała tylu partnerów seksualnych, że nie jest w stanie ich zliczyć ani spamiętać. Niedawno przedstawiła się pewnemu fotografowi i rozmawiała z nim bardzo długo, aż w końcu on przypomniał jej, że byli kiedyś razem w łóżku. Zapomniała.

Kiedy wchodzę po schodach do jej niewielkiego czteropokojowego mieszkania w zachodnim Londynie, jestem w pełni świadoma faktu, że w swoim niedługim jeszcze życiu (ma 29 lat, dziewictwo straciła w wieku 15 lat) Catherine uprawiała wspaniały seks, przeciętny seks, seks z wiązaniem do łóżka, głośny seks, cichy seks, seks z kobietami, seks ze znajomymi, seks z nieznajomymi, seks grupowy, seks analny i wiele innych.

Najbardziej osobliwe było chyba spotkanie z karłem podczas imprezy tematycznej ‚Charlie i fabryka czekolady’. – Wszyscy przebrani byli w zielony strój Oompa Loompa, ale wyglądali świetnie. Jeden z nich powiedział: ‚Wiem, że lubisz wysokich mężczyzn, ale jeśli leżysz, to nie ma znaczenia’. I znaleźli sobie miejsce w szafie na ubrania.

Ubrana w obcisłe dżinsy, szary T-shirt i czółenka, nie wygląda na taką, której mężczyźni padają od razu do stóp. Nie ma dużego biustu ani kształtnego ciała. Jest chuda, wysoka i koścista. Ale ma wspaniałe migdałowe oczy, jest zabawna, co zawsze pociąga, i jak sama mówi, ‚bardzo pewna siebie’, co także pomaga. Jej zmysłowe, niskie samogłoski – urodziła się w Arkansas – nadają wszystkiemu, co mówi, ponętne brzmienie.

Siadamy na kanapie (jej partnerzy nie są tu zapraszani: – Nie przyprowadzam tu facetów, bo później nie można się ich pozbyć) i przechodzimy od razu do rzeczy. Wywiad. Jakie niebezpieczeństwa wiążą się z pisaniem felietonów o seksie? Poranki, kiedy budzi się na drugim końcu miasta i musi dotrzeć do domu pierwszym autobusem. Dwa razy w roku testy na AIDS, bo mimo stosowania prezerwatyw ostrożności nigdy za wiele. E-maile od pewnego anglikańskiego duchownego marzącego o seksie bez zobowiązań, od Nigeryjczyków składających propozycje matrymonialne i od oburzonych kobiet uważających ją za dziwkę. – Kiedyś przejmowałam się krytyką, ale teraz wiem, że nie da się wszystkich zadowolić. Sama postanowiłam pisać na ten temat, nikt mi tego nie narzucał. (…)

Catherine informuje swoich partnerów, że zostaną opisani. – Z początku myślałam, że to będzie problem, ale żeby się ze mną spotkać, trzeba mieć dużo pewności siebie, więc większość z nich nie ma nic przeciwko. Jestem czymś w rodzaju Marmite (sos o bardzo szczególnym smaku – przyp. Onet), jedni to lubią, inni nie. Zawsze zapewniam, że ich tożsamość pozostanie chroniona. Mogę pisać o sobie, ale naruszanie ich prywatności byłoby nie fair.

Jej czytelnicy, zwłaszcza ci, których łatwo zaszokować, mogą się zdziwić słysząc, że teksty Townsend zamieszczane w ‚Independent’ są bardzo niewinne w porównaniu z jej nową książką ‚Sleeping Around: Secrets of a Sexual Adventuress’. Catherine uważała za dobry znak, że w trakcie pisania tej książki odczuwała podniecenie seksualne.

Rzecz zaczyna się od tego, że jej chłopak, Brytyjczyk, rzuca ją za pośrednictwem e-maila dwa dni po jej przybyciu z USA do Wielkiej Brytanii, a kończy fikcyjnym małżeństwem pozwalającym jej zostać w tym kraju. A cała książka jest dowcipna, wartka i pełna przydatnych porad. Dowiaduję się, gdzie jest punkt A (nie pytajcie, to zbyt skomplikowane), że sztuczne penisy można myć w zmywarce oraz jak ukryć dziurę wypaloną w dywanie. Ale przede wszystkim jest tam mnóstwo wulgarnych opisów scen seksualnych, które trudno czytać w autobusie. (…)

Jak sama mówi, jest feministką i uosabia postawę powszechniejszą niż kiedykolwiek w pokoleniu dwudziestoparoletnich kobiet: seks może być nieskrępowany, ciekawy, pełen eksperymentów i radosny. Krytycznych e-maili jest niewiele. Na ogół dostaje listy w rodzaju: ‚Dzięki Bogu, że to napisałaś. Wiem teraz, że nie jestem odosobniona w swoich odczuciach’. Przynajmniej w sypialni nie ma nerwic Bridget Jones. Żadnych niepokojów czy nerwowych introspekcji. Kiedy poznaje mężczyznę, który źle spisuje się w łóżku, kupuje mu swoją ulubioną książkę ‚She Comes First’ Iana Kernera, która, jak rozumiem, jest przewodnikiem po życiu seksualnym.

Pytam, co stanowi przeszkodą w stosunkach seksualnych z mężczyzną. Catherine bierze łyk wody i spogląda w sufit, poszukując inspiracji. – Kiedy ktoś jest ograniczony, to znaczy kiedy nie chce eksperymentować. Jest takie błędne przekonanie, że facet musi być bardzo doświadczony, ale to nieprawda. Ważna jest jednak gotowość do próbowania czegoś nowego.

Zastanawia się dalej. – Chudzi faceci mi nie odpowiadają. I żadnych złotych łańcuchów. A poza tym… bardzo mały penis. Nie musi być ogromny. Ale jest pewne niezbędne minimum.

Może to wydać się dziwne, ale Catherine Townsend jest w osobliwy sposób urocza i słodka. Sprawia wrażenie osoby grzecznej, przymilnej. (Może dlatego podoba się mężczyznom). Na honorowym miejscu w salonie wisi jej zdjęcie z Tonym Blairem. Niestety, spotkała się z nim tylko ten jeden raz, podczas pewnego przyjęcia. (…)

Dziewictwo straciła w wieku 15 lat, ale pierwszy orgazm miała dopiero jako 19-latka. Seks był ekscytujący i dawał jej poczucie siły (zwłaszcza romans z nauczycielem matematyki, który kazał jej mówić do siebie w łóżku ‚panie Murphy’), ale myślała, że orgazm to wymysł mediów. Kiedy studiowała w New York University, gazetka uczelniana wysłała ją, by zrobiła materiał o wykładzie Betty Dodson, ekspertki od seksu, która prowadziła zajęcia z masturbacji dla sfrustrowanych kobiet.

– Byłam zaszokowana tym, co ona mówiła. Ale pomyślałam sobie: jesteś bardzo dobrą studentką, dasz radę. Prosto po wykładzie pojechała do swego mieszkania na Manhattanie, które dzieliła z trzema innymi kobietami, i zamknęła się w łazience. Po 45 minutach wiedziała już, co należy robić. I można by rzec, że trzyma się tego cały czas.

– To nie była zasługa jakiegoś faceta. I wciąż tak jest. Wiele razy muszę facetowi mówić, co ma robić. Albo pokazać mu. Lub też zrobić to sama. Mój Boże, w ten sposób uzyskuję chyba 80 procent moich orgazmów. Tak skonstruowane są kobiety. (…)

Jej najdłuższy monogamiczny związek trwał sześć miesięcy. – Myślę, że żyjemy w czasach wielkich zmian. Po raz pierwszy więcej jest singli niż osób zamężnych lub żonatych. Kobiety dłużej czekają ze ślubem i stają się bardziej wybredne. Myślę, że to nie jest takie złe. Dwa razy była zakochana, raz w pewnym Francuzie, jeszcze jako studentka, i niedawno, ale był to żonaty mężczyzna. I ciągle jest. – Powinnam wcześniej się z tego wyplątać, ale i on powinien być wobec mnie bardziej uczciwy. Mógł powiedzieć, jaki jest układ. Wydaje mi się, że pociągają mnie mężczyźni, którzy mnie nie kochają.

I tu pojawia się stary problem. Catherine pisze w swej książce, że sypiając z tak wieloma mężczyznami nie szuka miłości: – Kiedy idę z facetem do łóżka, chodzi mi tylko o seks.

Nie jestem pewna, czy jej wierzę. Mimo jej nieskrępowania w sprawach seksu podejrzewam, że jest nieco staroświecka i szuka tego Jedynego. – W zeszłym roku zdałam sobie sprawę, że nie muszę zawsze szukać superkreatywnego szalonego samca alfa. Sama jestem nieco szurnięta i związek dwóch wariatów może się nie sprawdzić.

Ale ironia polega na tym, że gdyby spotkała kogoś, kto by jej odpowiadał, spokojne noce z tym samym facetem i chińszczyzna na wynos to nie najlepszy materiał dla osoby piszącej o seksie.

Pisanie o związkach może być łatwiejsze niż bycie w związku. Jak pisze Townsend: ‚Baraszkowanie w pościeli to jedna rzecz, ale pozwolić facetowi, żeby widział mnie bez makijażu, przed kawą, w wersji domowej? To jest prawdziwa intymność’. Myśl o zaangażowaniu się jest po prostu przerażająca. – Boję się wiązać moje nadzieje i marzenia z jedną osobą – mówi. Ale ona ma dopiero 29 lat, a ja znam kobiety o dziesięć lat starsze, które mają takie same obawy.

A zatem poszukiwania trwają. Dziś wieczorem jest przyjęcie. Jutro Catherine ma randkę. Wychodzę, żeby mogła się spakować. Prezerwatywy, środek nawilżający, pieniądze, odświeżacz oddechu, zapasowe majtki. Jak mówiłam, wiem o Catherine Townsend bardzo wiele. Nie wiem tylko, z kim będzie spała.

źródło: The Guardian