Innowacyjny Budynek Energooszczędny, zużywający do ogrzewania i chłodzenia ok. jedną trzecią energii w porównaniu do standardowych biurowców, otwarto w piątek na terenie Parku Naukowo-Technologicznego Euro-Centrum w Katowicach.

To jeden z pierwszych obiektów o takich właściwościach w Polsce. Roczne zużycie energii do jego ogrzania w przeliczeniu na metr kwadratowy wynosi ok. 32 kWh. Tradycyjny budynek zużywa odpowiednio 120 kWh. Spełnienie kryterium tzw. budynku pasywnego wymaga zejścia poniżej granicy 15 kWh – taki obiekt ma wkrótce powstać obok otwartego w piątek.

Zbudowany w 10 miesięcy biurowiec jest stosunkowo niewielki – jego zwarta bryła mieści powierzchnię ok. 2,4 tys. m kw. Przewidziano go do pomieszczenia ok. 130-150 pracowników. Wprowadzone rozwiązania umożliwią znaczne oszczędności podczas jego eksploatacji, jednocześnie koszt budowy był wyższy od standardowego tylko o ok. 10 proc.

Jak mówił podczas otwarcia budynku prezes Parku Naukowo- Technologicznego Euro-Centrum Roman Trzaskalik, to bliźniacza konstrukcja obiektu zbudowanego półtora roku temu w austriackiej Styrii – na podstawie projektu biura Weizer Energi-Innovation- Zentrum. Projekt dostosowała do polskich warunków i rozwinęła pracownia Projekt Grupa.

Jej przedstawiciel Sławomir Kostor opowiadał w piątek, że energooszczędność katowickiego budynku osiągnięto m.in. dzięki zastosowaniu specjalnego systemu grzania i chłodzenia. Zainstalowano w nim bowiem pompę ciepła korzystającą z geotermii z czterech 18-metrowych studni. Pompa wydobywa ciepłą wodę z ziemi i dodatkowo dogrzewa ją.

Studnie geotermalne wokół budynku mają głębokość 18 metrów. Projektanci wykorzystali dobre warunki hydrologiczne – wokół bardzo płytko znaleziono dobrze nasączone warstwy wodonośne. W innych warunkach – w Austrii – konieczne były zastosowanie 10 sond geotermalnych, znacznie droższych, bo drążonych na głębokość ok. 100 metrów.

W budynku nie ma ani grzejników ani klimatyzacji. Ogrzewają go i chłodzą instalacje w grubych stropach z 30-centymerowych płyt żelbetowych. Latem przez stropy przepływa chłodna woda z ziemi – o temperaturze ok. 12-15 stopni. Zimą woda ma ok. 30 stopni – działa to podobnie jak ogrzewanie podłogowe.

W konstrukcji zastosowano tradycyjne materiały budowlane – beton, stal, cegłę i płytę gipsowo-kartonową. Zamontowano w nim jednak także m.in. szczelną, mechaniczną wentylację z tzw. rekuperatorem. To wymiennik ciepła, który odzyskuje 75 proc. ciepła z wypychanego na zewnątrz zużytego powietrza i przekazuje je świeżemu.

Na dachu budynku znajduje się 30 cm styropianu, w ścianach zewnętrznych – 20 cm. Szyby w oknach są potrójne, a od zachodu i południa chronią je sterowane elektronicznie żaluzje. W budynku nie ma instalacji gazowej, a energia elektryczna służy tylko do oświetlenia oraz zasilania urządzeń biurowych i pompy ciepła.

Obiektem zarządza system elektroniczny – kontrolujący temperaturę na poszczególnych piętrach i decydujący o ewentualnym dodatkowym chłodzeniu lub grzaniu. Został on też zintegrowany z żaluzjami. Sprawia, że opustoszały budynek przechodzi w stan uśpienia – system zamyka w weekendy wentylację dla zaoszczędzenia zgromadzonego wewnątrz ciepła.

Koszt realizacji tego budynku był wyższy od tradycyjnego o ok. 10 proc. „Różnica przy inwestycji tej skali jest minimalna, a korzyści to 25 proc. kosztów grzania i chłodzenia normalnego budynku. Przy budowie takiego budynku można dziś korzystać z różnych dotacji, a jego właściwości mogą być elementem promocyjnym, np. dla najemców” – wskazał Kostur.

Koszt budowy metra kw. wyniósł w ub. roku ok. 3,8 tys. zł, czyli ok. 900 euro – to jest nawet 200 euro mniej niż porównywalnych obiektów np. w Niemczech. Całość kosztowała niespełna 10,5 mln zł; inwestycję współfinansowano z budżetu państwa oraz Sektorowego Programu Operacyjnego „Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw, lata 2004-2006”.