Aż 25 proc. nauczycieli doświadczyło werbalnej i fizycznej napaści ze strony rodziców lub opiekunów uczniów. Taka sama liczba została zaatakowana przez samych uczniów. Znacznie więcej napaści na nauczycieli notuje się w szkołach podstawowych niż średnich.

Te wstrząsające dane ujawniono w raporcie opublikowanym przez brytyjskie Stowarzyszenie Nauczycieli i Wykładowców (ATL). W badaniu wzięło udział 1000 nauczycieli.

Reagując na raport ATL rząd brytyjski stwierdził, że pedagodzy mają do dyspozycji wystarczający wachlarz sposobów karania uczniów i przywoływania ich do porządku. Tymczasem aż 60 procent ankietowanych stwierdziło, że zachowanie młodych ludzi w szkołach jest znacznie gorsze niż tylko sześć lat temu.

– Sześcioletni uczeń całkowicie zniszczył jedno z pomieszczeń w szkole. Pociął nożem ekran komputera i zaatakował pracowników szkoły. Musieliśmy wzywać policję – opowiada jeden z nauczycieli.

– I ja, i inni moi koledzy byliśmy codziennie atakowani i poniżani przez pięciolatka. Był zabierany do dyrektora na rozmowy, a potem przyprowadzany do klasy, aby publicznie nas przepraszał. Ale to nie skutkowało. Ostatecznie musiałem iść na zwolnienie. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że młodzi uczniowie potrafią być tak samo brutalni, jak dorośli – mówi inny.

Ankietowani nauczyciele podkreślili też, że aż 90 procent ich wychowanków za nic ma wykładowców w salach lekcyjnych. – Bezczelność i ciągłe przeszkadzanie w prowadzeniu zajęć stały się codziennością i już rzadko kto się temu dziwi lub stara się temu zapobiegać – mówi dr Ian Lancaster, pracownik jednej ze szkół średnich w Cheshire.

Tylko w ubiegłym roku aż trzystu uczniów usuwano ze szkół za niewłaściwe zachowanie. W przyszłym tygodniu odbędzie się walne zgromadzenie ATL, podczas którego nauczyciele i wykładowcy będą zastanawiać się, w jaki sposób łagodzić skutki zachowania uczniów i w jaki sposób na nich wpływać.

źródło: goniec.com