Nigel Griffiths zhańbił parlament i przyniósł wstyd sprawowanej przez siebie funkcji reprezentanta narodu

Poseł Nigel Griffiths nie mógł wybrać sobie gorszej daty na swe brudne igraszki seksualne w Izbie Gmin niż 11 listopada – Dzień Pamięci.

Podczas gdy Wielka Brytania czciła pamięć poległych bohaterów, ten bliski kolega i współpracownik premiera Gordona Browna, były zastępca przewodniczącego Izby, zhańbił parlament i przyniósł wstyd sprawowanej przez siebie funkcji reprezentanta narodu.

53-letni żonaty poseł – którego drużbą na ślubie był zresztą Gordon Brown – przemycił do swojego wyłożonego boazerią biura pewną brunetkę, z którą baraszkował potem na sofie. Para uwieczniła nawet swoje trwające godzinę spotkanie na fotografiach. Na jednym z ujęć widać wyraźnie klucz w zamku z napisem POW – Palace of Westminster (Pałac Westminsterski jest siedzibą brytyjskiego parlamentu – przyp. Onet). Następnie kochankowie przenieśli się do innego londyńskiego lokum, gdzie Griffiths także rozebrał się i odbywał akty seksualne z dziewczyną.

westminster

Oburzające zachowanie posła w dniu 11 listopada – w 90. rocznicę zawieszenia broni kończącego pierwszą wojnę światową – było rażącym naruszeniem surowego kodeksu zasad postępowania obowiązującego w parlamencie. Kodeks ten „wytycza standardy postępowania, jakich oczekuje się od deputowanych podczas wywiązywania się przez nich z obowiązków publicznych i parlamentarnych” W paragrafie 15. czytamy: „Deputowani powinni nieustannie prowadzić się w sposób, który przyczyni się do zachowania i wzmocnienia społecznego zaufania do prawości Parlamentu oraz nie powinni podejmować żadnych działań mogących skompromitować Izbę Gmin i jej członków”.

Nigel Griffiths od 22 lat zasiada w parlamencie reprezentując okręg Edinburgh South. Dwukrotnie pełnił funkcję podsekretarza stanu w ministerstwie handlu, a przez dwa lata był zastępcą przewodniczącego Izby. Tak wysoko postawiony polityk musiał zdawać sobie sprawę z podejmowanego ryzyka.

Jest do tego stopnia ustosunkowany, że należał do wąskiej grupy brytyjskich polityków zaproszonych w styczniu przez Baracka Obamę na inaugurację jego prezydentury. Teraz grozi mu zarzut narażenia Izby Gmin na kompromitację, co może skończyć się zawieszeniem. Także Sally Griffiths, jego żona od 30 lat, może stawiać teraz niewygodne pytania.

Pomimo znajdujących się w naszym posiadaniu dowodów w postaci zdjęć, Griffiths próbował wykpić się kłamstwem, kiedy doprowadziliśmy do konfrontacji. Jak na ironię, jest on też poważanym członkiem komisji wydatków publicznych Izby, która kontroluje finanse rządu.

Wielokrotne zaprzeczenia Griffithsa, wypierającego się faktu, jakoby dopuścił się złego prowadzenia, zbiegły się w czasie z pracami innej komisji parlamentarnej, która debatuje nad dokumentem „Standardy prasowe, prawo do prywatności i zniesławienia”. Spekuluje się bowiem, że parlament zamierza wprowadzić nowe, surowsze prawo chroniące prywatność osób publicznych. Takie przepisy oznaczać będą, że gazeta, która ujawni brudy z życia prywatnego polityka, mogłaby zostać pociągnięta do odpowiedzialności sądowej!

Co godne uwagi, Griffiths – kolega uniwersytecki i były współlokator premiera – bronił z oddaniem w Izbie Gmin sprawy „przyjaznych rodzinie” godzin pracy. Tymczasem jego rodzina i przyjaciele będą zapewne oburzeni na wieść, że poseł dobrowolnie został 11 listopada zeszłego roku po godzinach, żeby zdradzić swoją oddaną żonę i uwiecznić ten pornograficzny akt na zdjęciach.

Fotografie te, na których znajduje się godzina i data, ukazują Griffithsa i brunetkę oddających się seksualnym igraszkom od godziny 23:35 do 00:33 w nocy z wtorku na środę. Jedno z ujęć przedstawia kobietę w czarnych pończochach i stringach, która siedzi, a potem klęczy na zielonej sofie – tak charakterystycznej dla wyposażenia Izby Gmin. Obok sofy widzimy kosz na śmieci, a w nim akta oznaczone jako „poufne”. Dokumenty te pochodziły z komisji wydatków publicznych.

Na zdjęciu widać też stolik z okrągłą ozdobą w stylu lat 70., książki o historii sztuki, malarstwie Dalekiego Wschodu i album z Muzeum Guggenheima w Bilbao. Ostatnie zdjęcia zrobione w gabinecie polityka przedstawiają jego kochankę zakładającą buty na obcasie, bluzkę i czarną spódnicę. Kobieta pozuje wyzywająco podnosząc nogę. W tle widać wyraźnie charakterystyczne łukowe wejście do pokoju Griffithsa.

Zaledwie 32 minuty później aparat ponownie uchwycił parę kochanków – z datą i godziną – ale już w innym miejscu. Prawdopodobnie jest to mieszkanie znajdujące się nieopodal. Brunetka leży naga na dywanie pokrywającym drewnianą podłogę. Pali cygaro patrząc na ekran laptopa, jej ciemne włosy są rozpuszczone na ramiona. Sesja pornograficzna trwała do 2:24 nad ranem. W pewnym momencie widzimy Griffithsa, leżącego nago na plecach, jak z głupawym uśmiechem na twarzy zaciąga się dymem.

Kiedy 6 marca odwiedziliśmy posła w jego gabinecie w Izbie Gmin, całe otoczenie wydało nam się dziwnie znajome – ze zdjęć zrobionych w Dniu Pamięci. Te same mocne dębowe drzwi, obramowane eleganckim łukiem, pokryte boazerią ściany, zielona sofa, stolik, pluszowy dywan i regał na książki przy wejściu. Ale kiedy zapytaliśmy o potajemną schadzkę, ku naszemu zdumieniu Griffiths bezczelnie wszystkiego się wyparł, krzycząc o „bezpodstawnych oskarżeniach”.

Zapytaliśmy, czy potrzebuje czasu, aby przygotować odpowiedź, ale odpowiedział: – Nie, nie potrzebuję czasu! Kiedy podkreśliliśmy, że jesteśmy w posiadaniu niepodważalnych dowodów, stwierdził: – Sfabrykowane! Widzieliście jakieś sfabrykowane zdjęcia! To oburzające! Absolutnie oburzające!

Następnie oświadczył, że poradzi się prawnika, ale przez 16 dni nie podjął żadnej próby kontaktu z nami. W międzyczasie dawaliśmy posłowi wielokrotnie szansę przedstawienia własnej wersji zdarzeń, ale jedyną jego odpowiedzią był SMS o treści: „Nie mam nic do dodania. NG”.

To nie pierwszy raz, gdy Nigel Griffiths znalazł się w tarapatach. W 2002 roku komisja standardów Izby Gmin ustaliła, że od 1997 roku bezpodstawnie wykazywał on wydatki w wysokości 10 tysięcy funtów za wynajęcie biura w Edynburgu, podczas gdy cały czas był… właścicielem tej nieruchomości. Okazało się, że kwoty te były wpłacane na fundusz, jaki założył na rzecz swojej cierpiącej na autyzm siostry Hilary (lat 56). Griffiths nie ujawnił także majątku o wartości 227 tysięcy funtów, jaki pozostawił mu w spadku ojciec.

Choć zarzuty potwierdzono i Griffiths został wezwany do rezygnacji z mandatu, Gordon Brown – pełniący w owym czasie obowiązki kanclerza skarbu – nie przedsięwziął żadnych działań broniąc przyjaciela wbrew oczywistym faktom. Najnowsze rewelacje przyprawią chyba premiera o ból głowy, ponieważ skompromitowany poseł często był wykorzystywany do publicznej obrony szefa rządu.

Ostatni przejaw lojalności obserwowaliśmy w zeszłym miesiącu, kiedy prowadzący program „Top Gear” prezenter Jeremy Clarkson przeprosił premiera na nazwanie go „jednookim szkockim idiotą”. Griffiths oburzał się wówczas: – Powinien zdobyć się na bardziej obszerne przeprosiny, zwłaszcza za komentowanie czyjejś niepełnosprawności – zapewniał.

Podczas wyborów w 2005 roku Gordon Brown był cytowany w materiałach wyborczych Griffithsa określając go jako „wybitnego parlamentarzystę i jednego z najskuteczniejszych ministrów”. – Mam nadzieję, że w przyszłości będzie nam dane jeszcze bliżej współpracować – dodał Brown. Griffiths uważany był za jeden ze szkockich filarów partii rządzącej. Aż do teraz. Szokujące wybryki zarejestrowane w Dniu Pamięci mogą zapoczątkować jego upadek.

Jeśli na zachowanie któregoś posła wpłynie skarga obywatelska, przewodniczący Izby Gmin zarządza dochodzenie. Griffiths zostanie następnie wezwany do złożenia wyjaśnień i grozi mu zawieszenie. Jego zachowanie wpłynie też na opinię wyborców i szkockich kolegów partyjnych. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich wyborach wygrał niewielką przewagą głosów, być może w przyszłości nie znajdzie się już na liście kandydatów.