Kilkaset złotych i biżuterię ukradł z domu starszej tyszanki złodziej stosujący nieznany dotąd wariant metody „na kominiarza” – poinformowała rzeczniczka policji w Tychach komisarz Magdalena Bieniak.

Złodziej oświadczył 75-letniej lokatorce, że przyszedł wyczyścić kominy z ptasich gniazd i polecił jej, by podczas prac przez kilka minut trzymała pod wywietrznikami w łazience, a potem w kuchni, miskę – w razie wypadania z przewodów kominowych sadzy.

Kiedy kobieta wykonywała jego polecenia, złodziej miał w innym pokoju głośno rozmawiać przez telefon, informując swego faktycznego lub rzekomego współpracownika, że może już zacząć prace na dachu.

75-latka zorientowała się, że z mieszkania znikła biżuteria oraz ponad 700 złotych dopiero po wyjściu złodzieja. Policja przestrzega, by nie dawać wiary w nawet najbardziej przekonujące historie opowiadane przez pukających do drzwi obcych.

Funkcjonariusze apelują o ostrożność przy wszelkich niezapowiedzianych wizytach. Celem złodziei jest bowiem wejście do domu i odwrócenie uwagi mieszkańców. Każda instytucja, której pracownicy odwiedzają mieszkańców, wcześniej zapowiada ich przyjście.

Czujność trzeba zachowywać również przy wizytach domokrążców i akwizytorów. Nie należy spuszczać z oka żadnego z nieznanych gości. Jeśli podczas takiej wizyty pojawią się jakiekolwiek wątpliwości – warto zadzwonić na policję.

źródło: PAP