Powojenne pokolenie Brytyjczyków chce być młode i takie się czuje

Coraz więcej aktywnych seniorów nie poddaje się upływowi czasu i zamiast zakładać okulary, operacyjnie koryguje sobie wzrok.

Dawno, dawno temu, okulary do czytania były symbolem mądrości związanej z wiekiem i doświadczeniem. Nosili je dyrektorzy szkół, lekarze i prawnicy. Dzięki nim czytali akta i księgi oraz mogli dla dodania sobie powagi spoglądać groźnie znad oprawek. Dziś jednak żyjemy w czasach ogarniętych obsesją młodości. Dlatego coraz więcej 50- i 60-latków odkłada okulary do szuflady wybierając zamiast nich implant soczewki.

Według najnowszych statystyk postęp w okulistyce oraz próżność przedstawicieli powojennego pokolenia baby-boomu przyczyniły się tylko w zeszłym roku na całym świecie do 40-procentowego wzrostu ilości wykonywanych zabiegów wszczepiania soczewek mających leczyć tak zwaną starczowzroczność, inaczej presbiopię. Najbardziej rozpowszechnionym objawem tego schorzenia są trudności z czytaniem. Kliniki brytyjskie donoszą o podwojeniu lub nawet potrojeniu liczby wykonywanych zabiegów w okresie kilku ostatnich lat.

Soczewki wewnątrzgałkowe są plastikowymi implantami mającymi zastąpić naturalną soczewkę naszego oka i poprawić zdolność widzenia. Dawniej wykorzystywano je dla poprawy wzroku po operacji usunięcia zaćmy oraz – ostatnio – także jako rozwiązanie problemu osób cierpiących na znaczną krótkowzroczność.

Teraz jednak technika soczewek wewnątrzgałkowych rozwinęła się do tego stopnia, że służą leczeniu dalekowzroczności i wszczepia się je coraz większej liczbie osób w średnim wieku, które chcą zapomnieć o okularach do czytania. Taki implant sprawia też, że nie występuje potem konieczność przeprowadzania operacji usunięcia zaćmy.

Doktor Sheraz Daya, okulista ze szpitala im. Królowej Wiktorii w East Grinstead w Sussex powiedział, że w jego szpitalu w zeszłym roku przeprowadzono 220 zabiegów wszczepienia soczewek wewnątrzgałkowych, które dzięki swojej elastyczności i progresywności umożliwiają oku zogniskowanie się zarówno na bliskich jaki i dalekich obiektach. Trzy lata wcześniej, w 2005 roku, doktor Daya przeprowadził tylko 80 takich operacji.

– Pacjenci z reguły podejmują decyzję o wszczepieniu soczewki z dwojakich pobudek: chodzi im o wygodę lub o wizerunek – mówi okulista. – Konieczność nieustannego noszenia przy sobie okularów jest uciążliwa. Dziś osoby starsze prowadzą często niezwykle aktywny tryb życia, w przeciwieństwie do poprzednich pokoleń. Czują się młode i chcą być młode.

Dodał też, że ponieważ tak wielu przedstawicieli pokolenia baby-boomu przekroczyło pięćdziesiątkę, w nadchodzących latach trzeba spodziewać się wzrostu liczby przeprowadzanych operacji usunięcia zaćmy. Już teraz NHS (National Health Service – brytyjskie publiczne ubezpieczenie zdrowotne – przyp. Onet) refunduje 300 tysięcy takich zabiegów rocznie. We wspomnianej grupie wiekowej coraz więcej pacjentów decyduje się na operację korekcyjną lub zapobiegawczą lata wcześniej.

Obecnie soczewki wewnątrzgałkowe są dostępne tylko pełnopłatnie, w prywatnych szpitalach. Kosztują od 2500 do 3000 funtów za jedno oko. Jednakże niedawna decyzja ministerstwa zdrowia, które zezwoliło osobom chorym na raka „dokupować” prywatne leczenie (do zeszłego roku osoba lecząca się w Wielkiej Brytanii państwowo traciła prawo do bezpłatnej terapii, jeśli jednocześnie przyjmowała zakupione za własne pieniądze leki nierefundowane – przyp. Onet), może wywołać presję na ubezpieczyciela. W przyszłości resort zdrowia z pewnością przyjrzy się i temu, jak obywatele płacą za leczenie okulistyczne.

Milind Pande, członek Królewskiego Kolegium Chirurgii Refrakcyjnej Oka, potwierdził, że jego klinika również odnotowała wzrost zainteresowania takimi operacjami. Pięć lat temu wszczepiał około 50 implantów na starczowzroczność rocznie, teraz – 200. – Ludzie tolerowali dawniej okulary do czytania, ponieważ nie mieli innego wyboru. Nie było operacji okulistycznych. Teraz jednak są różne opcje – powiedział.

– Dlaczego ktoś miałby czekać, aż dostanie zaćmy? Mogą przecież cieszyć się dobrym wzrokiem. Przyspieszają tylko termin operacji, która prawdopodobnie i tak byłaby w przyszłości nieodzowna.

Zabieg trwa niecałe pół godziny. Specjalista usuwa wówczas naturalną soczewkę oka podczas procesu przypominającego operację usunięcia zaćmy. Pacjent jest znieczulany miejscowo kroplami do oczu. Chirurg wykonuje potem małe nacięcie gałki ocznej, przez które usuwa starą soczewkę, rozbijaną najpierw ultradźwiękami. Następnie lekarz powiększa nacięcie do koło 2,5 milimetra, by móc umieścić przez nie nową, sztuczną soczewkę. Rozwija się ona już wewnątrz oka. Na koniec umieszcza się ją we właściwej pozycji.

Według danych firmy MarketScope, zajmującej się analizą rynku, w zeszłym roku na świecie przeprowadzono 420 tysięcy operacji wszczepienia soczewki wewnątrzgałkowej – o prawie 120 tysięcy więcej niż w roku poprzednim. Doktor Pande, który prowadzi centrum chirurgii oka w Hull we wschodnim Yorkshire, szacuje, że zabiegi takie stanową 80 procent wszystkich przeprowadzanych przez niego operacji na pacjentach powyżej 45. roku życia. W 2004 roku stanowiły one 40 procent. Dodał też, że wzrasta również zainteresowanie chirurgią laserową oka, ale dotyczy ono raczej młodszego pokolenia.

Tayo Akinbehin prowadzi sieć klinik okulistycznych Eyesight na północy Anglii i potwierdza, że popyt na soczewki wewnątrzgałkowe potroił się w ciągu ostatnich pięciu lat, a podwoił w stosunku do roku 2007.

Pogarszanie się wzroku z wiekiem związane jest ze sztywnieniem naturalnej soczewki, która traci sprężystość, a wraz z nią zdolność akomodacji. Badania naukowe sugerują, że za ten stan rzeczy odpowiadać może także zmieniona krzywizna soczewki, co z kolei wynika z osłabienia mięśni rzęskowych oka. Starczowzroczność powodzi często do zaćmy, która dotyka milionów ludzi po siedemdziesiątce.

Okuliści przypominają, że każda operacja niesie za sobą ryzyko powikłań i ewentualne korzyści z niej płynące muszą być szacowane indywidualnie. Efekty uboczne operacji wszczepienia soczewki wewnątrzgałkowej są minimalne. Mniej niż jeden procent pacjentów odczuwa pogorszenie widzenia. Problemy związane są z infekcją pooperacyjną, odklejeniem siatkówki lub opuchlizną gałki ocznej.

źródło: The Times, Sam Lister