Brytyjski polityk Lord Mandelson powiedział, że mieszkańcy krajów Europy Wschodniej, które są członkami Unii Europejskiej, mają możliwość i duże szanse na brytyjskim rynku pracy, ponieważ lokalni pracownicy nie chcą podejmować wolnych, według nich mało atrakcyjnych etatów – informuje elondyn.co.uk.
Kolejny raz potwierdzony został fakt, że imigranci nie zabierają Brytyjczykom pracy. To Brytyjczycy swoim leniwym zachowaniem – niechętnie podejmując mało atrakcyjne dla nich zajęcia – doprowadzają do tego, że imigranci mają, „po co” przyjeżdżać na Wyspy Brytyjskie. Gdyby lokalni mieszkańcy podejmowali pracę, którą wykonują imigranci, pewnie do Wielkiej Brytanii nie przyjechałaby tak duża liczba imigrantów. Lord Mandelson uważa również, że tak liczna imigracja, jaką w ostatnich latach doświadcza Wielka Brytania jest między innymi wynikiem leniwego zachowania brytyjskich pracowników.

Lord Mandelson oświadczył, że imigranci pochodzący z państw członkowskich wypełniają luki na brytyjskim rynku pracy pomagając prężnie rozwijać się brytyjskiej gospodarce. Dodał także, że pracownicy z krajów Wschodniej Europy nie mają negatywnego wpływu na sytuację ekonomiczną Brytyjczyków. – Prawdą jest to, że imigranci korzystają czasem z pomocy publicznej państwa, ubiegając się o różnego typu zasiłki, jednak ich wkład w brytyjską gospodarkę jest o wiele wyższy aniżeli pobierane przez część imigrantów świadczenia – powiedział Lord Mandelson.

Setki tysięcy osób przyjechało po 2004 roku na Wyspy Brytyjskie, jednak kryzys ekonomiczny, widocznie dotykający brytyjską gospodarkę, spowodował, że niektóre osoby postanowiły powrócić do kraju. Według najnowszych danych liczba imigrantów z tzw. krajów A8, które weszły do UE pięć lat temu, a ich obywatele są uprawnieni do podejmowania legalnej pracy na Wyspach, zmniejszyła się z 504 tysięcy (stan w trzecim kwartale 2008 roku) do 469 tysięcy osób (koniec 2008 roku) – podaje elondyn.co.uk.

źródło: elondynek.co.uk