„Gazeta Wyborcza” opisała historię Polki, która chciała skorzystać z przepisów o abolicji podatkowej. Nie udało jej się to, ponieważ wniosek do urzędu skarbowego przesłała pocztą i to… brytyjską.

O abolicję podatkową mogli się starać Polacy, którzy w latach 2002-2007 osiągnęli na Wyspach dochody. Termin składania wniosków minął 6 lutego.

Polka, o której pisze „Gazeta Wyborcza” wysłała wniosek o abolicję przed upływem terminu. Ponieważ mieszka w Wielkiej Brytanii skorzystała z usług brytyjskiej poczty. List do polskiego urzędu skarbowego dotarł już po terminie, a ten powołując się na to, że data nadania liczy się tylko w wypadku korzystania z usług Poczty Polskiej, odmówił przyznania abolicji.

Zapytani o sprawę politycy sugerują, że podatniczka może spróbować zwrócić się np. do komisji „Przyjazne państwo”, która zbada, czy minister finansów nie mógłby przywrócić terminu na złożenie wniosku.

źródło:Gazeta Wyborcza