7
September , 2010
Tuesday

NaszeWyspy.co.uk

Polacy w Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii

Luty, 2009

Na osłabienie złotego gra ktoś jeszcze?

Danske Bank, który od miesięcy prognozuje potężne kłopoty polskiej gospodarki, przyznaje się do spekulowania na naszym rynku walutowym. Co najgorsze, jeszcze nie skończył. Czeka, aż euro będzie kosztować 4,90 zł.

Główny ekonomista Danske Banku jest autorem skrajnie pesymistycznej prognozy dla Polski na ten rok. Oczekuje on 0,5-proc. spadku PKB. Przewidział też silne osłabienie złotego – do 4,9 zł za euro.

  • Dzisiejsza „Rzeczpospolita” donosi: Goldman Sachs zapowiedział, że nie chce już uczestniczyć w spekulacyjnej grze na osłabienie walut w regionie i przyznaje, że złoty jest niedowartościowany.

Bank poinformował o zmianie stop-lossa z 4,58 zł do 4,67 zł. Zlecenie stop-loss określa, ile inwestor jest skłonny stracić na danej inwestycji.

„Zmiana stop-lossa to normalna decyzja, po zajęciu pozycji na rynku w miarę rozwoju sytuacji” – mówi ekspert DM BOŚ, Grzegorz Zalewski. „Jeżeli złoty się osłabia i dana finansowa uważa, że dalej będzie taki trend, zajmie długą pozycję. Równocześnie określi swój poziom maksymalnej straty. Danske Bank, chce zarobić, tak samo jak i inni gracze rynkowi. Stąd będzie obstawiał długie pozycje, czyli spadek wartości złotego”.

Danske Bank kategorycznie odpiera zarzuty. „Nie jesteśmy spekulantami walutowymi, jedynie dbamy o swoich klientów” – mówi Dziennikowi główny ekonomista duńskiego potentata Lars Christensen. „To zwykła teoria spiskowa, wymysł rodem z komunizmu, kiedy zły Zachód podejrzewało się o cały czas o wrogie działania. Widziałem te doniesienia, ale chciałem powiedzieć ich autorom: trzeba wreszcie dorosnąć i patrzeć na świat realnie. Polska to nie Łotwa czy Dania, tylko duży kraj, w którym nie należy się przejmować teoriami spiskowymi.”

Christensen przyznaje jednak, że Duńczycy przestrzegali swoich klientów przed szykującym się spadkiem złotego.

źródło: dziennik.pl

Warto przeczytać

Mur ochroni przed Polakami?

Kierownictwo sklepu Wickies DIY w Tottenham zdecydowało się na wybudowanie specjalnego muru, który ma chronić klientów przed podpitymi Polakami szukającymi pracy na czarno.

Chodzi o słynny już sklep sieci Wickes na Seven Sister Road w Tottenham, gdzie od dłuższego czasu codziennie rano zbiera się spora grupa bezrobotnych imigrantów – głównie Polaków.

Z reguły są to osoby nadużywające alkoholu, które godzą się pracować za bardzo niskie stawki. Co jakiś czas na parking przy sklepie podjeżdża samochód i kilku osobom udaje się złapać fuchę. Imigranci biją się między sobą, zanieczyszczają okolicę. Ludzie się ich boją -wyjaśnia MojaWyspa.co.uk.

Już rok temu policja zakazała zgromadzeń przy sklepie. Szefostwo Wickes skarżyło się bowiem, że pijani i awanturujący się Polacy odstraszają klientów. Policyjne nakazy nic nie pomogły – w dalszym ciągu na terenie parkingu przesiadują podchmieleni imigranci.

Jak podaje MojaWyspa.co.uk, tym razem wygląda na to, że problem będzie rozwiązany inaczej. Wkrótce wokół sklepu stanie solidny mur, który ma chronić klientów sklepu przed niechcianymi gośćmi. – Od dłuższego czasu zastanawialiśmy się razem z władzami miasta, jak rozwiązać ten problem. Zdecydowaliśmy się na taki krok. Nadal będziemy monitorować sytuację przy tym sklepie wraz z policją – mówi rzecznik sieci Wickes.

źródło: mojawyspa.co.uk

Warto przeczytać

Objechał Walię, by dowiedzieć się czy wracać do kraju

Ponad tysiąc kilometrów przebyte wysłużonym samochodem, test na obywatelstwo brytyjskie i lekcje walijskiego – tak wyglądała podróż, którą 39-letni Jacek Lepczyński zdecydował się odbyć razem z ekipą telewizji BBC. Spotkani po drodze Polacy i Walijczycy mieli mu pomóc w podjęciu decyzji: zostać na Wyspach, czy wracać do kraju.

Jacek Lepczyński i jego żona Ewa mieszkają w miasteczku Porthcawl w południowej Walii, 40 kilometrów od Cardiff. Jacek, który w Polsce skończył studia prawnicze i pracował w znanej toruńskiej kancelarii, na Wyspach jest technikiem w parku rozrywki.

- Kiedy przyjechałem na Wyspy, nie mówiłem słowa po angielsku. Chcieliśmy z żoną zmienić swoje życie, poznać nowy świat. Teraz mamy tu przyjaciół i pracę. Ale są też dylematy – czy mój angielski jest już wystarczający, żeby tu zostać? A może jednak wracać do Polski? – zastanawiał się Jacek.

Telewizja BBC zaproponowała Polakowi wzięcie udziału w dokumencie z serii „New Nation”. Plan był prosty – Jacek, który przez trzy lata pobytu na Wyspach nie wyjechał poza Porthcawl, postanowił przebyć 750 mil (ponad 1000 km) w swoim ulubionym samochodzie marki Rover. Wszystko pod czujnym okiem kamery i z towarzyszeniem dziennikarzy BBC.

- Chcę lepiej poznać kraj, który być może stanie się moją drugą ojczyzną – powiedział portalowi dziennik.pl Jacek.

Podczas podróży emigrant z Polski spotkał m.in. rodzinę mówiącą tylko po walijsku, Polaków, którzy pokochali swoją nową ojczyznę oraz brytyjską dziennikarkę, która po 40 latach życia w Anglii postanowiła kupić farmę i przenieść się do Walii. Przymierzył się też do zdania brytyjskiego testu na obywatelstwo.

- Nie jest łatwo być obcokrajowcem. Tu wszystko zaczyna się od zera – powiedział Jacek pod koniec swojej podróży. Razem z żoną zdecydował jednak, że zostanie w Walii przez najbliższe trzy lata. Mają teraz wiele planów – jednym z ważniejszych są studia, które Jacek ma zacząć na Aberystwyth – czytamy na stronach dziennik.pl.

źródło: dziennik.pl

Warto przeczytać

Polscy emigranci: mieszkają w krzakach i piją

Liczba bezdomnych Polaków w mieście Lincoln powiększyła się dwukrotnie w ciągu ostatnich miesięcy. Niektórzy mieszkają w namiocie nad rzeką. Ci, którzy mają mniej szczęścia, śpią w krzakach.

Goniec.com powołuje się na publikację w lokalnej gazecie „Licolnshire Echo”, która alarmuje, że w miejscowości Lincoln powiększa się liczba bezdomnych emigrantów z Europy środkowej i wschodniej. Jeszcze pół roku temu na ulicach miasteczka żyło około 15 osób, w większości emigrantów z Polski. Ostatnimi czasy liczba bezdomnych zwiększyła się ostatnio przynajmniej do 30 osób.

Dziennikarze gazety piszą, że to przez ciężką sytuację na brytyjskim rynku pracy. Jako przykład podają historię czterech Polaków, którzy pozbawieni jakiegokolwiek dochodu zmuszeni zostali do zamieszkania w namiocie nad brzegiem rzeki i są obecnie całkowicie uzależnieni od pomocy innych.

- Mają szczęście, że mieszkają w namiocie – mówi cytowana przez gazetę Marysia Filip, wolontariuszka z fundacji Catch 22. – Bo ci, którzy go nie mają, sypiają w krzakach – dodaje.

Jeden z mieszkańców Lincoln twierdzi, że mieszkańców namiotu widuje od dawna. Jego zdaniem mieszkali oni tam na długo przed nastaniem kryzysu i wcale nie szukają pracy. – Głównie spędzają czas na piciu i kradzieżach – dodaje.

Goniec.com o całej sytuacji poinformował szefową organizacji Barka UK Barbarę Sadowską. Zajmująca się pomocą ludziom bezdomnym Barka działa w porozumieniu z brytyjskimi gminami. Obecnie organizacja ma podpisana umowę z czterema samorządami londyńskich dzielnic i nie prowadzi działalności poza stolicą Zjednoczonego Królestwa, jednak dyrektor Sadowska potwierdza, że dostaje sygnały o bezdomnych Polakach z terenu całej Wielkiej Brytanii.

- Sprawdzę, jak można pomóc bezdomnym z Lincoln – powiedziała portalowi Goniec.com szefowa Barki.

źródło: Jakub Ryszko – Goniec.com

Warto przeczytać

Młodzież nie będzie musiała grać terrorystów

Brytyjski rząd wycofał się z programu edukacyjnego dla szkół średnich, zgodnie z którym uczniowie mieli przygotować przedstawienie dotyczące zamachów terrorystycznych z 7 lipca 2005. Uczniowie musieliby wcielić się w terrorystów.

Twórcy programu twierdzą, że chodziło tylko o to, aby poznać myślenie, zachowanie i motywacje ekstremistów, radykalistów i fundamentalistów. Ich zdaniem należy zgłębiać wszystkie tego typu przypadki, choćby z tego powodu, że wielu młodych ludzi nadal zachowuje się dokładnie tak samo, jak terroryści.

Jak podaje Goniec.com, rząd wstępnie poparł , którego założeniem była pośrednia walka z terroryzmem i poznawanie jego mechanizmów. Jednak liczne protesty skłoniły władze do wycofania się z programu.

- Nie widzę żadnego sensu w namawianiu do tego, aby odgrywały role terrorystów i nawet przez chwilę stawały się tymi, którzy spowodowali tak wielką tragedię – mówi Jacqui Putnam, która przeżyła zamach bombowy przy Edgware Road.

- Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek kiedykolwiek był w stanie zrozumieć terrorystów. Starałem się, czytałem wiele książek na ten temat i obejrzałem wiele filmów dokumentalnych. Nie udało mi się – dodaje Mavis Hyman, którego córka zginęła w lipcu 2005.

źródło: Goniec.com

Warto przeczytać

Brytyjczycy leczą zęby bez pomocy dentysty

Słaba dostępność usług dentystycznych sprawia, że miliony Brytyjczyków uciekają się do domowych sposobów leczenia zębów.

Najnowsze badania dowodzą, że aż 8% ankietowanych próbowało poradzić sobie ze swoim uzębieniem bez pomocy wykwalifikowanego dentysty. Blisko co dziewiąty badany podejmował próby usunięcia bolącego zęba przy pomocy kombinerek lub nitki przywiązanej do drzwi. Prawie jedna trzecia wybielała sobie zaś zęby używając domowych środków czystości.

źródło: Wenn

Warto przeczytać

Ukradli prezydentowi paliwo do samolotu

Kilkudziesięciu żołnierzy zamieszanych było w trwający 2,5 roku proceder kradzieży paliwa przeznaczonego dla dwóch samolotów czeskiego prezydenta – pisze czeski dziennik „Hospodarzske Noviny”.

Gazeta podaje, że ilość paliwa, które po zmieszaniu z olejem napędowym sprzedawano, wystarczyłaby na 18 przelotów prezydenckiego samolotu do Kanady i z powrotem. Jego wartość wyniosła prawie milion euro.

Chociaż rejon praskiego , gdzie stacjonują prezydenckie maszyny, należy do najpilniej strzeżonych w kraju, to cysterna z kradzionym paliwem przejeżdżała tamtędy bez problemu ponad sto razy w ciągu 2,5 roku – relacjonują „Hospodarske Noviny”.

Wobec sześciu osób wszczęto postępowanie sądowe, ale sprawa może objąć dziesiątki pracowników wojskowych i cywilnych.

źródło: PAP

Warto przeczytać

Jak kochają się Polacy?

Ile czasu poświęcamy na seks? Jaka jest nasza ulubiona pozycja? Czy jesteśmy wierni? Dlaczego mężczyźni coraz częściej boją się iść do łóżka z kobietą? Jakich usług żądają klienci prostytutek? Z seksulogiem, dr hab. Zbigniewem Izdebskim rozmawia Wojciech Harpula.

Dr hab. Zbigniew Izdebski - seksuolog, pedagog. specjalista w zakresie poradnictwa rodzinnego / fot. Bartosz Krupa/ East News

Dr hab. Zbigniew Izdebski - seksuolog, . specjalista w zakresie poradnictwa rodzinnego / fot. Bartosz Krupa/ East News

- Wojciech Harpula: Pana najnowsze badania wskazują, że aż 91 proc. Polaków jest zadowolonych ze swojego życie seksualnego. Aż trudno uwierzyć w tę ogólnonarodową satysfakcję seksualną.
- Dr hab. Zbigniew Izdebski: Faktycznie, to zupełnie przeczy stereotypowi wiecznie narzekającego i niezadowolonego Polaka. Warto przy tym podkreślić, że 18 proc. Polaków jest bardzo zadowolonych ze swojego seksu. Reszta to osoby, które oceniają swoje życie seksualne dobrze lub raczej dobrze. Jest się z czego cieszyć.

- Swoje życie seksualne tak samo dobrze oceniają i kobiety, i mężczyźni?
- W tej sprawie nie ma znaczących różnic między płciami. Zadowolenie z seksu jest natomiast zróżnicowane geograficznie. Najlepiej swoje życie seksualne oceniają mieszkańcy województw opolskiego i lubuskiego. Najgorzej: podlaskiego i podkarpackiego. Na tradycyjnej i konserwatywnej ścianie wschodniej satysfakcji z seksu jest najmniej w całej Polsce, co nie znaczy, że mało. Podkreślam: 9 na 10 dorosłych Polaków mówi, że ich seks jest co najmniej zadowalający.

- Czy nasze zadowolenie ma jakieś obiektywne przesłanki? Często się kochamy, często przeżywamy orgazmy?
- Żeby cieszyć się seksem wcale nie trzeba często go uprawiać i przeżywać przy tym niesamowitych orgazmów. Są osoby, które kochają się raz w miesiącu i są zadowolone ze swojego życia seksualnego, jak i takie, które codziennie mają orgazm, a i tak nie czerpią z tego wystarczającej satysfakcji.

A skoro pyta Pan o częstotliwość stosunków i orgazmów: w moich badaniach 59 proc. osób twierdziło, że ostatni stosunek seksualny odbyli w ciągu ostatniego tygodnia, a 16 proc. sytuowało ten moment w ostatnim miesiącu.

- A w ostatnim roku lub wcześniej?
- To niespełna 7 proc. osób. Kobiety nieco częściej wybierały odpowiedź, że ich współżycie seksualne było w czasie odległym od momentu badania. Co istotne: istnieje ogromna różnica w częstotliwości przeżywania orgazmu podczas współżycia przez mężczyzn i kobiety. Niewiele ponad jedna trzecia kobiet podała, że zawsze lub prawie zawsze dochodzi u nich do orgazmu podczas stosunku, podczas gdy takie doświadczenia ma dwie trzecie mężczyzn.

- A kobiety i tak są zadowolone z życia seksualnego. To znaczy, że dożyliśmy czasów, w których paniom już nie zależy na orgazmie za wszelką cenę?
- O udanym życiu intymnym może decydować także poczucie bliskości z partnerem, zaufanie i wzajemne zrozumienie, co nie znaczy, że kobietom nie zależy na orgazmie. Wręcz przeciwnie. W ostatnich latach wzrosła w sposób znaczący świadomość seksualna kobiet. To pozytywne zjawisko. Jednak wraz z nim pojawił się lęk mężczyzn, obawiających się, czy są w stanie sprostać wymaganiom wyedukowanych seksualnie, świadomych swoich potrzeb kobiet.

Read the rest of this entry »

Warto przeczytać

Anglia Szkocja Walia i Irlandia

Wielka Brytania (United Kingdom), Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (United Kingdom of Great Britain and Northern Ireland) unitarne państwo wyspiarskie położone w Europie Zachodniej. W skład Wielkiej Brytanii wchodzą: Anglia, Walia i Szkocja położone na wyspie Wielka Brytania, Irlandia Północna leżąca w północnej części wyspy Irlandia. Guernsey, Jersey i Wyspa Man, posiadają odrębny status dependencji Korony brytyjskiej i nie wchodzą w skład Zjednoczonego Królestwa. Terytoriami zależnymi Wielkiej Brytanii są: Akrotiri, Anguilla, Bermudy, Brytyjskie Terytorium Antarktyczne, Brytyjskie Terytorium Oceanu Indyjskiego, Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Dhekelia, Kajmany, Falklandy, Georgia Południowa i Sandwich Południowy, Gibraltar, Montserrat, Pitcairn, Św. Helena, Turks i Caicos. Wielka Brytania jest członkiem-założycielem Wspólnoty Narodów zrzeszającej byłe kolonie, dominia i inne posiadłości brytyjskie, wchodzi także w skład G8. Należy do Rady Bezpieczeństwa ONZ, w której posiada prawo veta.

Bodleian Library

Założona w 1602 roku jedna z najstarszych bibliotek europejskich; główna biblioteka Uniwersytetu Oksfordzkiego, której księgozbiór, wraz z wchodzącymi w jej skład bibliotekami, liczy ponad siedem milionów książek, zajmujących biblioteczne półki o łącznej długości 180 km (około 17 000 000 woluminów). Pod względem wielkości księgozbioru Bodleian Library ustępuje jedynie British Library. Biblioteka Bodleian od 1610 otrzymuje egzemplarz każdej książki opublikowanej w Wielkiej Brytanii.

Oxford

Miasto w południowej Anglii, stolica hrabstwa Oxfordshire. Nazwa miasta pochodzi od dwóch słów: ox (wół) i ford (bród); w Oxfordzie – miejscu, gdzie rzeka Cherwell wpada do Tamizy – można było pokonać obie rzeki w bród, najczęściej wozem zaprzęgniętym w woły. Najbardziej znane jako siedziba słynnego Oxford University, założonego w połowie XII wieku, który jest najstarszym uniwersytetem w krajach anglojęzycznych; szkoła początkowo utrzymywała się z myta za korzystanie ze wspomnianego wyżej brodu. Oxford jest popularny wśród Polaków ze względu na mnogość międzynarodowych szkół językowych. Jest również miastem przemysłowym (koncern samochodowy Morris).