Wyjeżdżają z angielskich farm i trafiają na holenderskie plantacje tulipanów. Słaba pozycja funta i wysokie koszty utrzymania na Wyspach sprawiają, że Polacy coraz częściej decydują się na podjęcie pracy w innych krajach Europy Zachodniej – pisze serwis goniec.com.
Jacek wyjechał po raz pierwszy do Anglii w ubiegłym roku. Do tej pory wybierał pracę sezonową w Holandii. – Anglia zawsze budziła moją ciekawość, dlatego łatwo dałem się namówić na wyjazd do Basingstoke – mówi na łamach „Pracy i nauki za granicą”. – Dzięki pomocy znajomych trafiłem do agencji, która wysłała mnie do centrum dystrybucji towarów sieci Sainsbury’s. Pracodawca zaoferował mi stawkę w wysokości 8,5 funta na godzinę. Pomimo tak dobrych warunków szybko stwierdziłem, że bardziej opłaca mi się pracować w Holandii – opowiada.

Już po trzech miesiącach zdecydował się na powrót do kraju tulipanów. – W ciągu czterech tygodni odłożyłem ponad 800 euro. Moja tygodniówka po odliczeniu kosztów zakwaterowania wynosiła ok. 240 euro – mówi Jacek. – Pracując w Sainsburym dostawałem na rękę w granicach 270-290 funtów tygodniowo, z czego mogłem odłożyć maksymalnie 180 funtów. Pozwalało mi to zaoszczędzić miesięcznie jakieś 700 funtów, czyli niewiele ponad 3000 zł – kalkuluje.

Kolejny powód, aby zamienić Wyspy Brytyjskie na Holandię, to opieka, jaką oferują tam swoim pracownikom agencje pośrednictwa pracy.

„Przeciętny Polak wyjeżdżający na Wyspy szuka tam zajęcia na własną rękę. Wszystkie formalności związane z podjęciem zatrudnienia, założeniem konta w banku czy znalezieniem mieszkania musisz załatwić samodzielnie. W Holandii zrobi to za ciebie agencja. Nie musisz się o nic martwić, jedziesz tam niemal na gotowe mając na miejscu zapewnioną opiekę koordynatora” – czytamy w gazecie.

źródło:Goniec.com