Placówki NHS powinny unikać zakupów, które wyglądają niewiarygodnie tanio

Ze względu na wysokie ceny lekarstw Wielka Brytania stała się głównym rynkiem zbytu podrabianych farmaceutyków. Konsekwencje tego mogą być tragiczne.

Wyprodukowano je w Chinach, nalepiono etykietki w języku francuskim, po czym wysłano do Singapuru. Potem trafiły do Liverpoolu, skąd sprzedano je do samej centrali NHS. Trwa kryminalne dochodzenie, które ma ustalić, w jaki sposób partia fałszywej Zyprexy, antypsychotycznego leku na schizofrenię, przedostała się w zeszłym roku do brytyjskiego systemu opieki zdrowotnej. Wiele dowodów wskazuje na to, że kartele produkujące zaawansowane podróbki leków coraz częściej obierają za cel brytyjską sieć aptek, szpitali i przychodni lekarskich.

Ze sporządzonego po raz pierwszy zestawienia wynika, że funkcjonariusze brytyjskiej straży granicznej przechwycili w zeszłym roku ponad pół miliona podrobionych tabletek, które miały trafić do NHS i sieci popularnych aptek; tyle samo fałszywych leków wykryto w 2005 roku w całej Europie. Ryzyko związane z tymi specyfikami jest tak wielkie, że publiczne zaufanie do NHS może „całkowicie się załamać”, jak twierdzą eksperci prawni. Urzędnicy ds. zdrowia ostrzegają również, że potencjalnie zagrożone jest zdrowie milionów Brytyjczyków.

lek

W pierwszych dziesięciu miesiącach 2008 roku urząd celny oraz agencja ds. ochrony granic Home Office przechwyciły podróbki leków stosowanych w terapii chorób serca i nowotworów, o łącznej wartości ponad 3 milionów funtów. Każda z trzech największych partii zawierała ponad 100 tysięcy tabletek.

Urząd celny zdecydował po tym, by nadać walce z przemytem fałszywych leków „wysoki priorytet”, taki sam jak w przypadku handlu heroiną i kokainą. Interpol ujawnił ostatnio, że bada doniesienia, jakoby zyski ze sprzedaży podrabianych leków służyły do sponsorowania grup terrorystycznych, w tym Al-Kaidy. Inni ostrzegają, że samo pojawienie się fałszywych leków w brytyjskim systemie opieki zdrowotnej może okazać się częścią terrorystycznego spisku.

Najnowsze rządowe dane wywiadowcze sugerują, że gangi, mające bazę głównie na terenie Chin, odchodzą od sprzedawania przez internet podrabianych specyfików w rodzaju Viagry, skupiając się obecnie na dostarczaniu „ratujących życie” lekarstw dla NHS. Zyski są potencjalnie większe, a ze względu na wysokie ceny lekarstw Wielka Brytania stała się głównym rynkiem zbytu, jak twierdzi rządowa agencja monitorująca bezpieczeństwo leków, Medicines and Healthcare Products Regulatory Agency.

Mick Deats, były komisarz i detektyw w Scotland Yardzie, który kieruje wydziałem ds. wywiadu i ścigania w agencji, mówi: – Przestępcy rozszerzają działalność i obserwujemy na przykład, że podrabiane leki na raka prostaty trafiają do systemu opieki zdrowotnej. Tajny monitoring przepływu emaili, „komputerowa kryminalistyka” oraz rozmowy telefoniczne wskazują na Chiny jako główny ośrodek produkcji fałszywych specyfików na rynek brytyjski. Szefowie chińskiej policji przybyli niedawno do Londynu i uczestniczyli w rozmowach dotyczących tego rosnącego zagrożenia.

Deats mówi, że wszelkie dostępne dowody potwierdzają gwałtowny wzrost skali handlu podrabianymi lekami. W ciągu ostatnich trzech lat agencja 14 razy nakazała wycofać duże partie fałszywych specyfików, w porównaniu z zaledwie jednym takim zdarzeniem w poprzedniej dekadzie. Ponadto, obecnie toczą się cztery kryminalne śledztwa w sprawie podrobionych leków, które trafiły do oficjalnego obiegu w służbie zdrowia. Wśród nich znaleziono partię Zyprexy, 40 tysięcy dawek Casodexu, leku hormonalnego dla mężczyzn z zaawansowanym rakiem prostaty oraz Plavix, specyfik rozrzedzający krew. Brytyjskie władze przyznają jednak, że oszacowanie liczby fałszywych lekarstw wjeżdżających do Wielkiej Brytanii i ich potencjalnej szkodliwości dla zdrowia jest niemożliwe.

Graham Satchwell, były szef komórki ds. przestępczości zorganizowanej w Scotland Yardzie, który przez lata śledził przemyt podrabianych leków, uważa, że wielu Brytyjczyków już mogło umrzeć na skutek przyjmowania fałszywych specyfików. Choć nie odnotowano żadnych zgonów spowodowanych bezpośrednio przez podrobiony lek, Satchwell twierdzi, że w przypadku śmierci pacjenta zazwyczaj nie podejrzewa się winy tego typu specyfików. – Zawierają one mniej aktywnego składnika, co oznacza, że ludzie mogą umrzeć, bo nie dostaną ratującego życie środka. Ale nawet teraz specjaliści w służbie zdrowia nigdy nie zakładają, że mogło chodzić o lekarstwo. Nikt nie zadaje sobie pytania, czy zgon można przypisać zażyciu fałszywych leków – mówi Satchwell.

Ekspertyzy kryminalistyczne podrabianych specyfików wykryły jednak toksyczne zanieczyszczenia, takie jak płyn przeciw zamarzaniu, oraz minimalne ilości aktywnego składnika – jeżeli w ogóle udało się go znaleźć.

Problem, przed którym stoi obecnie NHS jest tak poważny, że sekretarz generalny Interpolu Ronald Noble otwierając niedawno w Afryce konferencję poświęconą walce z podróbkami przyznał, iż był „zszokowany” odkryciem, że fałszywe leki zbierają większe śmiertelne żniwo niż terroryzm. Na skutek terroryzmu, jak stwierdził, przez 40 lat zginęło 65 tysięcy osób, a w Chinach w ciągu zaledwie roku podrabiane medykamenty spowodowały 200 tysięcy zgonów.

Tysiące zagranicznych klientów przybywają dwa razy do roku na południe Chin na imprezę określaną mianem największego jarmarku świata, by zamówić najnowsze chińskie towary eksportowe. Teraz Targami Kantońskimi w Guangzhou zainteresowała się też brytyjska policja, po doniesieniach, że przestępcze gangi składają wielkie zamówienia na podrabiane leki przeznaczone na brytyjski rynek.

W ten nowy, dynamicznie rozwijający się chiński biznes zaangażowane są tysiące firm. Eksperci przyznają, że nie zawsze udaje im się wykryć fałszywe leki, zapakowane z wykorzystaniem najnowocześniejszych technik drukarskich i maszyn do robienia blisterów. Niedawno producenci leku przeciw malarii umieścili na swych foliach hologram, by odróżnić się od podróbek. W ciągu miesiąca przestępcy z powodzeniem odtworzyli ich wzór.

Fałszywe specyfiki jadą z Chin na zachód, zwykle przechodząc przez punkt tranzytowy w Dubaju, a potem przez nieszczelne granice Europy. Tu trasa staje się coraz mniej przejrzysta. Doniesienia wywiadowcze agencji leków wskazują, że pojedyncza partia potrafi przejść z rąk do rąk aż 30 razy, zanim trafi do sieci aptek w Wielkiej Brytanii. Ponieważ podrabiane towary są często przepakowywane, ich wykrycie jest bardzo trudne, a policja przyznaje, że przestępcy mają spore szanse powodzenia. Badania z zeszłego miesiąca potwierdziły, że zaledwie 0,1proc. towarów wjeżdżających do Wielkiej Brytanii jest fizycznie sprawdzanych przez celników, co sugerowałoby, że 500 tysięcy specyfików przechwyconych w 2008 roku to jedynie drobny ułamek rzeczywistej skali zjawiska. Krajowy Urząd Audytu twierdzi, że Wielka Brytania jest jednym z krajów UE, do których najłatwiej wwieźć fałszywe towary, ze względu na brak kontroli. Kiedy leki trafią już do Zjednoczonego Królestwa, są dystrybuowane przez sieć hurtowników farmaceutycznych. Satchwell mówi, że w ramach szukania oszczędności zachęcano zakłady opieki NHS do kupowania leków tak tanio, jak to możliwe.

Satchwell, były dyrektor ds. bezpieczeństwa w GlaxoSmithKline dodaje: – Są setki dealerów, którzy sprzedają te leki jako legalne i oryginalne specyfiki. Kiedy już znajdą się u hurtownika, mogą trafić wszędzie, także do NHS. Nawet dwukrotne sprawdzenie numeru partii niewiele daje, śledztwa agencji leków ujawniają bowiem, że oryginalne numery partii są kopiowane w chińskich fabrykach podróbek.

Deats podkreśla, że placówki NHS powinny unikać zakupów, które wyglądają niewiarygodnie tanio. – Chodzi o to, że jak oferują ci leki z nietypowego źródła, po nietypowej cenie i z nietypowego kraju, są duże szanse, że jest z nimi coś nie tak – dodaje.

Brytyjscy detektywi odkryli, że Casodex, którego hurtowa cena wynosi 128 funtów za opakowanie 28 tabletek, oferowany jest przez chińskie gangi za mniej niż 5 funtów.

John Newton, specjalista Interpolu ds. własności intelektualnej ujawnia: – Przestępcy wykorzystują istniejące kanały dystrybucji. Bardzo trudno to wykryć. Najnowszy profil sporządzony przez Interpol opisuje nowoczesnego gangstera jako osobę „przypominającą maklera giełd towarowych”, a nie stereotypową szemraną postać z półświatka. Dostawa, którą uda się wprowadzić do brytyjskiego obiegu leków, potrafi przynieść zyski przekraczające milion funtów.

– Mogą zarobić czterokrotnie więcej pieniędzy, a grozi im tylko grzywna. Kary nie odzwierciedlają ciężaru tego przestępstwa, które może prowadzić do śmierci pacjentów – mówi Gary Noon, główny szef Aegate, brytyjskiej firmy, która wprowadziła kod kreskowy w celu potwierdzania autentyczności specyfików. Część partii podrobionych leków, które na pewno dostały się do brytyjskiego systemu opieki zdrowotnej, zawierała Lipitor, środek obniżający cholesterol. Trzy lata temu w Wielkiej Brytanii sprzedano 2523 opakowania fałszywego Lipitoru. Jak wynika z danych zdobytych na mocy ustawy o swobodzie dostępu do informacji, odzyskano zaledwie 359 z nich.

Najczarniejszy scenariusz spełniłby się, gdyby pewnego dnia do NHS trafiła partia zawierająca śmiertelne substancje. W zeszłym roku celnicy UE przechwycili fałszywe „leki” zawierające ceglany pył z żółtą farbą i płynem do polerowania mebli. W krajach rozwijających się dochodzi nieraz do masowych zgonów. W Chinach leczono ponad 13 tysięcy dzieci, które zachorowały po wypuszczeniu na rynek skażonej partii mleka dla niemowląt, a na Haiti dziesiątki młodych ludzi zmarły po zażyciu syropu na kaszel z paracetamolem, zawierającego trujący glikol dietylenowy.

Mimo to, jak podkreśla agencja leków, nadal nie można ocenić realnego zagrożenia dla Wielkiej Brytanii. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że w krajach rozwiniętych do 1 procenta przepisywanych co roku leków jest fałszywych, co w Brytanii przekłada się na około 8 milionów specyfików. Deats uważa, że ich rzeczywista liczba w Zjednoczonym Królestwie jest wprawdzie znacząca – są to bowiem miliony – ale prawdopodobnie mniejsza. Wzrost przemytu jest jednak coraz większym powodem do niepokoju. Noble niedawno powoływał się na badania, które prognozują, że wartość globalnej sprzedaży podrabianych leków wzrośnie do 2010 roku do ponad 75 miliardów dolarów – o 90 proc. w pięć lat. Rada ONZ ds. kontroli leków ocenia, że skala przemytu i bezprawnego wykorzystywania leków na receptę przewyższyła poziom konsumpcji wszystkich nielegalnych narkotyków za wyjątkiem marihuany.

Jeżeli chodzi o działania w krótkim terminie, Komisja Europejska rozważa wprowadzenie nowych zasad, takich jak zakaz przepakowywania leków oraz obowiązkowe stosowanie specjalnych pieczęci, co miałoby zapobiec oszustwom. Ponadto, firmy takie jak Aegate rozpoczęły z NHS dyskusje o wprowadzeniu kodów kreskowych w celu sprawdzania autentyczności leku; testy tego systemu w Europie wypadły pomyślnie.

Dopóki jednak przestępcy będą inkasować ogromne zyski, dopóty brytyjscy pacjenci będą zagrożeni. – Producenci podróbek uderzają w najsłabszych członków naszego społeczeństwa – młodych, chorych i gorzej sytuowanych, naszym obowiązkiem jest więc podjąć działania – mówi Noble.

źródło: The Guardian