Wracający z emigracji zarobkowej mogą napotkać wiele trudności – kłopoty z fiskusem, przerejestrowaniem swojego biznesu, transferem majątku i sprawami rodzinnymi – pisze „Rzeczporpolita”.
Zachętą do powrotu ma być ustawa abolicyjna. Przepisy te dotyczą osób, które w latach 2002 – 2007 pracowały za granicą, a jednocześnie miały obowiązek rozliczania się z polskim fiskusem. Teraz mogą starać się o umorzenie zaległości lub zwrot nadpłaty.

Z abolicji skorzystają jednak nieliczni, bo mnóstwo Polaków przez całe lata pracowało na czarno. To tylko jedna z przeszkód. Do wniosku o umorzenie nie trzeba co prawda dołączać żadnych dokumentów potwierdzających zagraniczne zarobki, jednakże należy je przechowywać do momentu przedawnienia i przedstawić, gdy urząd postanowi skontrolować wniosek. Za ich brak grozi odpowiedzialność karna.

Barierą dla osób starających się o umorzenie zaległości jest też konieczność dołączenia zeznania podatkowego za poprzednie lata. Trzeba więc sięgnąć kilka lat wstecz, zebrać wszystkie dokumenty potwierdzające uzyskane dochody i na ich podstawie obliczyć należny w Polsce podatek. Może to być kłopotliwe, zwłaszcza jeśli ktoś często zmieniał pracę lub zgubił część dokumentacji.

Wnioski o abolicję za lata 2003 – 2007 r. można składać do 6 lutego 2009 r. Termin za 2002 r. upłynął już 6 października.

Powracający muszą się też liczyć z tym, że ich dochody może prześwietlić skarbówka. I nie trzeba wcale korzystać z abolicji. Wystarczy, że wyda się większą gotówkę na zakup domu, auta czy akcji na giełdzie. Nie wystarcza samo wyjaśnienie, że osoba dobrze zarabiała w innym kraju, w którym żyła przez kilka czy nawet kilkanaście lat. Co więcej, urzędnicy, ścigając nieujawnione źródła dochodów, mogą sprawdzić także najbliższą rodzinę. Tak będzie, gdy np. student nieoczekiwanie kupi dom za 700 tys. zł.

Niestety, nie ma terminu, w którym skarbówka może zainteresować się wydatkami podatnika. Równie dobrze może to zrobić rok, jak i pięć lat po jego powrocie, sprawdzając przy tym cały majątek. Wtedy trzeba będzie zapłacić 75-procentowy podatek.

Polaków wracających z Wielkiej Brytanii i innych państw Unii Europejskiej czekają też utrudnienia w przenoszeniu firm, świadczeń socjalnych i pracowniczych, transferze pieniędzy czy posłaniu do szkoły dziecka urodzonego za granicą.

Od kilku dni działa specjalny portal powroty.gov.pl. Zawiera informacje dla osób zamierzających wrócić – co trzeba załatwić, gdzie się zgłosić, jakie dokumenty będą potrzebne itp. Portal ma w ciągu 14 dni dokładnie odpowiadać na pytania e-mailowe. Powstanie też raport o problemach zgłaszanych przez Polaków z zagranicy wraz z sugestiami zmian w prawie.

źródło:”Rzeczpospolita”