Rybacy i śmieciarze to najbardziej niebezpieczne zawody w Wielkiej Brytanii
Czarne statystyki przygotowały dwie odrębne instytucje: rządowa organizacja Health and Safety Executive i pracownicy naukowi Uniwersytetu w Swansea.

Listę profesji, których wykonywanie wiąże się z dużym ryzykiem, otwierają rybacy pracujący na dużych głębokościach. Jak wynika z badań dr. Stephena Robertsa z Uniwersytetu w Swansea, warunki pracy na morzu pozostawiają ciągle wiele do życzenia. Najbardziej niebezpieczną robotę wykonują rybacy pływający na kutrach czy trawlerach. W ciągu ostatniego roku zginęło ich aż pięćdziesięciu dwóch, co daje najwyższy wynik umieralności wśród wszystkich zawodów w Wielkiej Brytanii.

Zawody (nie)tylko dla śmiałków

W Europie śmiertelność podczas pracy wśród rybaków jest pięćdziesiąt razy większa niż wśród przedstawicieli innych zawodów. Takie statystyki powtarzają się we wszystkich krajach, również w Wielkiej Brytanii, gdzie ryzyko śmierci wśród rybaków jest aż osiemdziesiąt dziewięć razy wyższe niż w przypadku budowlańców. Nie oznacza to jednak, że ci ostatni mają bezpieczną pracę. Z badań dr. Stephena Robertsa wynika, że najbardziej ryzykowne zajęcie w tej branży wykonują pracujący na wysokościach. Dotyczy to głównie robotników spędzających najwięcej czasu na rusztowaniach (czyli tzw. scaffolders). Czarne statystyki podają, że na 100 tysięcy pracujących w ten sposób budowlańców w Wielkiej Brytanii życie traci jedenastu. Tylko w ubiegłym roku w wyniku wypadków na miejscu pracy zginęło ich aż siedemdziesięciu siedmiu. Jeszcze gorzej jest w przypadku pracowników służb oczyszczania miast, w tym również śmieciarzy, a także zatrudnionych przy utylizacji odpadów w fabrykach. Według badań, na 100 tysięcy przedstawicieli tej branży w pracy ginie dwudziestu czterech. Ogólne statystyki podają, że najbardziej niebezpieczną branżą na Wyspach jest, dosyć niespodziewanie, rolnictwo. Za nim na dalszych miejscach uplasowały się kolejno: „budowlanka”, przemysł i usługi.

Górnik i strażak bez ryzyka?

W Polsce ciągle za najniebezpieczniejsze uznawane są zawody górnika, strażaka i lotnika.

W Wielkiej Brytanii, szczególnie od czasu reform przeprowadzonych przez Margaret Thatcher, zostało tylko kilkanaście kopalń. Przez lata w Wielkiej Brytanii nie kształcono nowych kadr. Teraz sytuacja nieco się poprawiła, a brytyjscy górnicy pracują w warunkach nieporównywalnie lepszych od tych w Polsce. Zdaniem naukowców, każdy kraj rządzi się swoimi prawami w kwestii niebezpiecznych zawodów. W Stanach Zjednoczonych na przykład pierwsze i drugie miejsca zajmują niezmiennie od lat poławiacze krabów i pracownicy platform wiertniczych – w tym także ekipy je remontujące.

Specjaliści z instytutu medycyny pracy twierdzą, że gwałtownie zmieniają się zagrożenia, z jakimi można zetknąć się w miejscu zatrudnienia. O ile wszyscy wiedzą o szkodliwości hałasu, trujących gazów czy żrących płynów, o tyle bagatelizowanym czynnikiem wywołującym choroby zawodowe jest ciągle na przykład stres.

Najbezpieczniej w kościele

Polscy budowlańcy pracujący w Anglii „na wysokościach” twierdzą, że zawód, który wykonują, wcale nie należy do najbardziej ryzykownych. – Anglicy mają bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące bezpieczeństwa na budowie, a w szczególności prac na rusztowaniach – mówi Piotr Pydziński, zatrudniony na jednym z angielskich placów budowy. Pewne jest natomiast, które zajęcie w Wielkiej Brytanii należy do najmniej ryzykownych. Kilka lat temu brytyjski dziennik „The Independent” opublikował artykuł: „Chcesz żyć dłużej – zostań mnichem”. Gazeta doszła do wniosku, że „przyjęcie święceń może nie gwarantuje życia po śmierci, ale zapewnia długi żywot na ziemi”. „The Independent” powoływał się na badania przeprowadzone przez ekspertów fachowego magazynu „Journal of Religion and Health”. Wynikało z nich, że księża, pastorzy, mnisi i zakonnice rzadziej zapadają na choroby nowotworowe i układu krążenia. Przeciętna stopa śmiertelności jest wśród kleru o 10 proc. niższa niż wśród osób świeckich.

źródło: Wojciech Rynkiewicz/goniec.com