Amerykański plan oddłużenia sektora bankowego wart 700 mld USD nie zapobiegnie ześlizgnięciu się brytyjskiej gospodarki w recesję z początkiem 2009 r. – oceniają analitycy cytowani w niedzielę przez „Sunday Times”.

Źródłem pesymizmu jest sektor usług finansowych, którego niektóre operacje praktycznie zamarły – zauważa gazeta. Oznacza to, że konsumenci mają większe trudności z uzyskaniem kredytu, a firmy z utrzymaniem płynności.

Według banku RBS (Royal Bank of Scotland), gospodarka brytyjska skurczy się o 0,3 proc. w III kwartale br. i tyle samo w IV kw. (wobec zerowego wzrostu w II kwartale). Tym samym z początkiem 2009 r. Wielka Brytania znalazłaby się oficjalnie w stanie recesji.

Od dziś do końca 2009 r. – w ocenie RBS – pracę w Wielkiej Brytanii straci 700 tys. osób, co zwiększy liczbę bezrobotnych do 2,4 mln.

„Problemem nie są konsumenci, lecz korporacje, których aktywność spowalnia szybciej, niż dotychczas zakładaliśmy” – ocenia cytowany przez „Sunday Times” ekonomista RBS Ross Walker.

Jeszcze bardziej ponurą perspektywę przedstawili ekonomiści Citigroup, których zdaniem „recesja będzie głęboka i dotkliwa”, co znajdzie wyraz w drastycznym ograniczeniu wydatków na cele konsumpcyjne, których poziom w 2009 r. obniży się znacznie bardziej niż przy wcześniejszych recesjach z lat 1974, 1981 i 1991.

Dane na temat sprzedaży nowych samochodów, do których „Sunday Times” dotarł w przededniu ich opublikowania, wykazują, że wrzesień był piątym z rzędu miesiącem spadającej sprzedaży i tempo spadku jest najszybsze od 1991 r.

Citigroup przewiduje przyrost liczby bezrobotnych o 1 mln. Pracodawcy zaczęli już ograniczać zapotrzebowanie na nowych pracowników.

„Moi koledzy mówią o zaopatrzeniu się w żywność w puszkach, ponieważ sądzą, że nadciągająca recesja będzie dużo gorsza od wcześniejszych, które były rozłożone na prawie dwa lata. Oddolne ryzyko dla brytyjskiej gospodarki wyraźnie wzrosło”- twierdzi Robert Barrie, ekonomista z grupy bankowej Credit Suisse.

Ostre spowolnienie aktywności brytyjskiej gospodarki uczyniło ją mniej atrakcyjną dla imigrantów z krajów Europy Centralnej – pisze „Sunday Times”.

Agencje zatrudnienia i Brytyjski Związek Farmerów oceniają, że w ostatnich miesiącach nastąpił 70-procentowy spadek liczby obywateli z nowych krajów UE zainteresowanych pracą w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza sezonową pracą na roli. Philip Hudson, doradca Związku Farmerów, sądzi, że brytyjscy farmerzy będą borykać się z dotkliwym brakiem rąk do pracy.

Z sondażu przeprowadzonego wśród 1500 pracujących w Wielkiej Brytanii cudzoziemców wynika, że 24 procent z nich „poważnie bierze pod uwagę” wyjazd, by uniknąć skutków spowolnienia gospodarki. Przede wszystkim dotyczy to imigrantów pracujących w Londynie – pisze „Sunday Times”.

źródło: onet.pl/PAP