Brakuje uniformów dla polskich kelnerek w barach i restauracjach w Edynburgu. Jak pisze „The Scotsman”, problem polega na tym, że nasze rodaczki są za szczupłe i za wysokie. Lokalni dostawcy ubrań dla kelnerów pospiesznie przestawiają swoje maszyny tak, aby produkować odzież w rozmiarach pasujących naszym emigrantom.

Napływ emigrantów z Europy Wschodniej, w tym głównie Polaków, sprawił że producenci strojów dla kelnerów musieli przestawić się na produkcję mniejszych ubrań. Polki, które pracują jako kelnerki są zwykle szczuplejsze i wyższe niż Szkotki. Podobnie jest z Polakami.

Jak ustalił dziennik „The Scotsman”, już prawie połowa wszystkich spodni dla kelnerek i pracowników barów szytych przez NKD Clothing przy Dundas Street z Edynburga, skrojona jest w szkockim rozmiarze 8. Dla porównania, przeciętna Szkotka nosi rozmiar 16. Problem zbyt luźnych ubrań roboczych dotyczy także mężczyzn.

Gill Eastgate – dyrektor NKD Clothing – potwierdza, że przez Polaków jego firma musiała drastycznie zmienić oferowaną rozmiarówkę. – Już od dłuższego czasu szyjemy odzież służbową dla pracowników barów w mniejszych rozmiarach, mimo iż nasza populacja staje się coraz grubsza – mówi Eastgate. – Wynika to z napływu wielu nowych pracowników do sektora gastronomii czy hotelarstwa. Problemem są przede wszystkim ludzie z Polski. Większość z nich jest wysoka i szczupła i ma zupełnie inna budowę ciała niż tradycyjni Brytyjczycy czy Szkoci – dodaje producent odzieży.

źródło: The Scotsman