Kategorycznie dementuję, że mówiłam o powrocie 400 tys. Polaków. To manipulacja – mówi portalowi Goniec.com prof. Krystyna Iglicka, której wypowiedzi posłużyły brytyjskiej prasie do żegnania się na dobre z polskimi imigrantami.

„Do widzenia, Brytanio” – takim hasłem i rysunkiem odjeżdżającego autokaru „Daily Mail” kwituje exodus Polaków z Wysp Brytyjskich. W opinii dziennika kończy się „największa migracja w historii”, ponieważ kryzys finansowy pozbawił ją ekonomicznego uzasadnienia. Polacy wracają, gdyż koszt rozstania stał się większy od profitów z zarobków.

Gazeta powołuje się na rzekome szacunki polskiego rządu, że 400 tysięcy Polaków zamierza opuścić Wyspy do końca tego roku. Tę samą liczbę podaje we wcześniejszym artykule „Daily Telegraph”, przytaczając słowa prof. Krystyny Iglickiej, ekonomistki i eksperta ds. demografii warszawskiego Centrum Stosunków Międzynarodowych, doradcy polskiego rządu.

W piątek o 400 tysiącach Polaków uciekających przed kryzysem z Wielkiej Brytanii pisze również „The Sun” oraz największe portale informacyjne, cytujące doniesienia prasy. Informację tę podała również Polska Agencja Prasowa. Wszędzie „cytowane” są słowa prof. Iglickiej.

Ona sama nie kryje zdumienia i kategorycznie zaprzecza, że mówiła o powrocie 400 tys. Polaków do kraju. To, co napisał „Daily Telegraph”, od którego zaczął się tumult w brytyjskich mediach, nazywa „manipulacją”.

-Przekazałam im szacunki, że w Wielkiej Brytanii i Irlandii w sumie przebywa około 1,2 mln Polaków. Biorąc pod uwagę doświadczenia z kryzysu w 1973 roku powiedziałam, że jedna trzecia spośród nich może stracić pracę. Na ogół bowiem na początku recesji pracodawcy są bardziej skłonni do zwalniania pracowników w sektorach drugorzędnych, a w takich w większości pracują Polacy na Wyspach – tłumaczy.

– Nie było mowy o żadnych powrotach, bo uważam, że grupa polskich emigrantów z ostatniej fali wyjazdów powoli przekształca się w emigrację stabilną, długoterminową. Poza tym, wielu z nich zdążyło się już zorientować w brytyjskim czy irlandzkim systemie socjalnym, a zasiłki, które otrzymują, pozwolą im przetrwać kryzys – ciągnie prof. Iglicka.

Ekspert dodaje, że Polacy w Wielkiej Brytanii doskonale zdają sobie sprawę z tego, iż Polska nie jest jeszcze krajem „mlekiem i miodem płynącym”, a w regionach, z których pochodzą, nadal nie ma pracy. Z uwagą obserwują również rynek i zdają sobie sprawę z ostatnich notowań słabnącej złotówki i umacniania się wobec niej funta.

– Brytyjczycy zdają sobie sprawę, że znaleźli się w sytuacji kryzysowej. Media maja olbrzymią władzę i mogą wpływać na losy gospodarki i ludzi. Ta manipulacja moimi słowami jest chyba czymś w rodzaju pobożnych życzeń – kończy prof. Iglicka.

źródło: Adam Skorupiński/Goniec.com