1 września uczeń jednej ze szkół w opolskiej gminie Lubrza przyszedł do szkoły przywitać się z kolegami z klasy i… nie zastał nikogo. Jednoosobowa klasa to chyba najbardziej drastyczny przykład postępującego problemu emigracji dzieci, których rodzice pracują za granicą – pisze goneic.com.

– Co roku do szkół idzie mniej dzieci. Doszło do tego, że w jednej klasie mamy jedno dziecko, musimy więc łączyć roczniki – mówi Katarzyna Przewłocka, sekretarz gminy Lubrza.

W niektórych opolskich gminach liczba uczniów zmniejszyła się w porównaniu z ubiegłym rokiem nawet o 24 procent. Agnieszka Dębowska z Kuratorium Oświaty w Opolu tłumaczy, że jeśli liczba uczniów będzie nadal malała, to może dojść do zamknięcia niektórych szkół, szczególnie w mniejszych gminach. W Lubrzy w porównaniu z ubiegłym rokiem liczba uczniów spadła o 10 procent.

Jak czytamy na stronie goniec.com, w większych miastach problem nie jest tak poważny, choć na przykład w szkołach w Brzegu 1 września zasiadło w szkolnych ławkach aż o 200 uczniów mniej niż w roku ubiegłym.

– Przyczyną tego są wyjazdy zarobkowe. Rodzice pracują za granicą i często zabierają ze sobą dzieci. Nie bez znaczenia jest też niż demograficzny – wyjaśnia Magda Wojciechowska z Biura Oświaty, Kultury i Sportu w Urzędzie Miasta w Brzegu.

Według danych urzędu z Brzegu, w ostatnim czasie wyjechało za granicę 116 dzieci.

Klasy w brzeskich szkołach liczą teraz średnio 27, a nie jak dawniej 35 uczniów. Zdaniem demografa Roberta Radzińskiego taka sytuacja może mieć jednak swoje plusy.

– Jest to ogromna szansa dla edukacji. Odciążone szkoły powinny postawić teraz na jakość kształcenia – tłumaczy.

źródło: Piotr Kalisz – Goniec.com