Spadająca liczba podróżnych, a co za tym idzie mniejsza konkurencja oraz wysokie opłaty nawigacyjne sprawiają, że ceny biletów rosną – pisze „Gazeta Prawna”.
Wraz ze spadkiem liczby podróżnych linie lotnicze ograniczyły liczbę połączeń z Wielką Brytanią. Na razie linie zapowiedziały, że do Polski będzie uruchomionych zaledwie dziewięć nowych połączeń. W latach ubiegłych o tej samej porze roku informowały o kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu – czytamy w „Gazecie Prawnej”.

Znaczne ograniczenie liczby połączeń do Wielkiej Brytanii spowodowało spadek konkurencji, a tym samym wzrost cen – wyjaśnia Marek Sławatyniec z agencji Aviareps, która reprezentuje m.in. linie Norwegian. Jego zdaniem za bilet lotniczy w jedną stronę do Wielkiej Brytanii czy Irlandii trzeba będzie zapłacić w sezonie zimowym o 20-30% więcej. Jego cena kształtować się będzie średnio w granicy 200 zł. Choć wciąż można trafić na okazje. Z easyJet do Londynu można polecieć już za 90 zł.

Innym ważnym czynnikiem wpływającym na kształtowanie się cen połączeń są tzw. opłaty nawigacyjne.

Zaplanowana na przyszły rok przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej opłata zniechęca do latania. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej chce, by w przyszłym roku opłaty za nawigację terminalową (obsługa samolotów przy lądowaniu czy starcie) w portach regionalnych spadły o 3,6 procenta. W Warszawie stawki miałyby wzrosnąć o ponad 10 procent.

W zeszłym roku opłaty terminalowe w niektórych polskich portach regionalnych wzrosły z poziomu 93 zł do 985 zł. PAŻP argumentował, że podwyżki wynikały z przyjęcia unijnych rozporządzeń, a wyższe opłaty są potrzebne, by finansować inwestycje w infrastrukturę nawigacyjną.

PAŻP odpiera zarzuty: – Stawki są zależne od prognozowanych operacji lotniczych. Spadają więcej tam, gdzie bardziej wzrasta ruch lotniczy – mówi przedstawiciel PAŻP.

żródło: Gazeta Prawna